Zielony Poznań czyli GARDENIA 2014

I przez trzy dni zrobiło się naprawdę zielono:):):)… kwitnące oczary, podpędzone róże, kwiaty magnolii, CAŁA MASA bratków, hiacyntów, żonkili, krokusów, szafirków…ciemierniki w kosmicznych jak dla mnie cenach (25 za odmiany kwitnące na zielono, po 45 za „perełki”…za sztukę:))
Drzewa formowane, miniaturowe, płaczące, z powykręcanymi na wszystkie strony świata gałązkami, azalie, rododendrony, zimozielone w tysiącu odmian…było zielono, nie da się ukryć.

Dla florystów pokazy z wykorzystaniem wszystkiego co można było wykorzystać, w niektórych przypadkach najmniej w kompozycji było…kwiatów:)

Aż chciało się je zjeść:) Niczym lody waniliowo-owocowe…:)

Sporym rozczarowaniem był kiermasz regionalnych produktów – wielu gości pamiętających zeszłoroczne Targi pognała na kiermasz z nadzieją ponownego rozkoszowania się kulinarnymi specjałami podawanymi na ciepło,  prosto z rusztu, które można było spożywać przy trunkach różnych siedząc na drewnianych ławach przy drewnianych, biesiadnych stołach…. w tym roku trzeba było zadowolić się pajdą chleba ze smalcem i ogórkiem w jednej i kiełbachą na zimno w drugiej ręce…o siedzeniu nie było mowy, lawirowało się z tymi specjałami umiejętnie (albo i nie ) omijając potok ludzi płynących w stronę przeciwną…ciężko było niektórym, zwłaszcza jak na ramieniu torebka, na drugim siata z gadżetami i folderami, u szyi zwisał aparat… ewenementem były też
?SCYPKI (pisownia oryginalna:)) – czyli jak ominąć przepis o rejestracji produktów regionalnych. Przykre to, bo zwykły Kowalski nie odróżni ?scypka od oscypka…chyba że po cenie, bo przecież za ten certyfikat zapłacić musi w końcowej fazie…konsument:)
Wielkim zainteresowaniem cieszyły się ogrody pokazowe na stoisku OSTO – ogrodów było 6, każdy inny, realizowany „na żywo”, na oczach zwiedzających na podstawie wcześniejszych projektów. Można było podpatrzeć techniki krok po kroku:) Ekipy uwijały się, na bieżąco informowano o postępach i zachęcano do oddania głosu kusząc nagrodami: katalog róż, róża bądź tuja – do wyboru. Oto ogrody – pokażę wszystkie, wygrał…nieeee:) dowiecie się na końcu posta:) Możecie typować, który Wam się najbardziej podoba?

NUMER 1

NUMER 2

NUMER 3

NUMER 4

NUMER 5

NUMER 6

Hand made wszelkiego rodzaju w stylu bielonym, różowionym, błękitnionym… i innym zalało część wyposażenia kwiaciarni i gadżetów domowych. Wszystko słodkie, postarzone, romantyczne…Kazimierz  kręcił nosem, Wojtek zachwycony biegał między stoiskami, mi się oczywiście podobało:)

Biznes kwiatów sztucznych rozkwitł pięknie – materiałowe cuda czasami ciężko było odróżnić od naturalnych…

Świece i stoiska tematyczne sprawiły, że na chwilę powiało chłodem i przypomniała mi się zeszłoroczna Gardenia – żeby przejść z hali do hali trzeba było pokonać spore zaspy mokrego śniegu, który niemiłosiernie sypał w zeszłym roku…w tym choć hale były połączone, z przyjemnością przechodziło się „dworem” – bez kurtki, w samym sweterku…było cieplutko i słonecznie:)
Taka miła odmiana po bombkach, choinkach i lampkach świątecznych:)

 Sztuczne świece – płomyki pięknie migotały…

Stoiska niektórych producentów zaskakiwały – ekologiczne metody zwalczania ogrodowych szkodników…czyli łapki na myszy (!!!), igły na gołębie, pułapki na ślimaki czy osy, w których to zwierzęta toną zwabione przysmakiem…przypomniał mi się młody Marius i krew mnie zalała….ekologiczne metody….

Poszukiwane przeze mnie namiętnie w sklepach narzędzia ogrodnicze z drewnianymi trzonkami doczekały się wreszcie całkowicie polskiego producenta – … wykazał się dbałością o design, wygodę, estetykę. Zadbano nawet o narzędzia dla najmłodszych:)

Dla dzieci mniejszych i większych zbudowano też plac zabaw.

Nowością której na wcześniejszych edycjach albo nie było, albo mi umknęła, były aranżacje balkonowe – w tym roku obejrzałam osłonki na balustrady (zazwyczaj balustrady są brzydkie), donice wiszące typowo balkonowe i słodkie gadżety w postaci narzędzi w … kwiatki:) Takie cudaczki na niewielki balkon czy taras z pewnością niejedną osobę zachęcą do „pogrzebania w ziemi” i własnych pomidorków czy truskawek z uprawy balkonowej.

Podobnie można wykorzystać nowości do budowania tzw. zielonych ścian, czyli ogrodów wertykalnych: od doniczek, po specjalne kieszenie czy plastikowe konstrukcje, niektóre konstrukcje z nawadnianiem. Teraz nie ma wymówek, że balkon za mały – co nie wejdzie w poziomie – sadzimy w pionie:)

Gośćmi specjalnymi byli znani ze szklanego ekranu prowadzący programy ogrodnicze: Maja Popielarska, Marek Jezierski i  Witold Czuksanow.  Ja telewizora nie posiadam, jednak „Maja w Ogrodzie” jest mi programem znanym – wybrane odcinki oglądam w Internecie:)
Swoje stoiska miały również przedstawiciele prasy: Piękno i Pasje, Zieleń to Życie i  Mam Ogród oraz czasopisma florystyczne. Nie dotarłam na stoisko Magnolii (było???) Tutaj był spory zamęt: stoiska prasowe były małe i rozproszone, ciężko było powrócić w to samo miejsce czy niektóre w ogóle znaleźć.
Wystawiono jak co roku sporo donic: od plastików, metali, błyszczących mozaiką lustrzana gigantów, dmuchanego polipropylenu (po tych donicach Pan nam skakał:) demonstrując jakie są mocne i zaznaczał po wielokroć, że to doniczki, a nie osłonki, że można w nich pozostawić rośliny na zimę w ogrodzie i będą miały „ciepło”, przez co wygrywają z tradycyjnymi donicami ceramicznymi, które trzeba ciepło ubrać i zabezpieczyć przed popękaniem), które wyglądały jak z kamienia:)

Ciekawie zaprezentowano ogrodowe oświetlenie w postaci witraży – metalowych koszy ocynkowanych lub specjalnie postarzonych: mogły być lampami lub grillami. Prezentowały się niebanalnie i estetycznie.

Ogrodowe palenisko zabezpieczone szkłem hartowanym miało takie wzięcie, że stałam chyba z kwadrans w kolejce, żeby się czegoś dowiedzieć – odeszłam z niczym: na stole była tylko wizytówka, żadnych folderów. A szkoda, postój na kawę sprzyja wymianie poglądów, kontaktom i właśnie przeglądaniu folderów, żeby można było wrócić do czegoś, co nas zainteresowało, zapytać o coś, co nam zaświtało w głowie po dawce kofeiny:)

W tym roku targi odbyły się w nieco innym terminie, bo od czwartku do soboty. Dwa dni były dla profesjonalistów, ostatni dzień dla szerokiej publiczności. odwiedziłam je w piątek i sobotę – piątkowy dzień „profesjonalny” obfitował w przemiłe spotkanie z Kasią i Andrew oraz z Megi  i TP, czyli Małgosią i Marianem. Podczas tworzenia ogródków pokazowych Inspiracje Aranżacje spotkałam także Agnieszkę Hubeny – Żukowską. Wiadomo już (po czasie), że na Gardenii był również Łukasz Skop, ale się wcześniej nie przyznał:) i się minęliśmy:) W sobotę podobno wpadłam na Ankhę 🙂 ale też się nie przyznała:) Reszta z różnych przyczyn nie pojawiła się niestety, więc kolację w Ptasim Radiu zjedliśmy w mocno okrojonym składzie: Kasia przyjechała na Gardenię bez głosu (dosłownie) i zamiast na kolacji wylądowała w pokoju hotelowym:( Kasiu mam nadzieję że ze zdrowiem już lepiej, kuruj się, wkrótce Warsztaty i znowu się nagadasz:)
Kolacja w Ptasim i nocny spacer po oświetlonym pięknie Poznaniu z Małgosią i Marianem był najprzyjemniejszym momentem piątkowego wieczoru:)
Kolejna Gardenia za rok, proszę już zaklepać sobie termin!
Do miłego!
Aaaa, jeszcze wygrana w konkursie:

Agnieszce serdecznie gratuluję! Ogród był naprawdę ładny, spokojny, nie przeładowany, bez cudów – wianków, z recyklingu, przyjazny owadom i jeżom (z domkami, które świetnie „robiły” dodatkowo za niebanalną architekturę ogrodową), z odzyskiem deszczówki,  i z szydełkowanymi fioletowymi kulami, które wzbudziły wielką ciekawość gości 🙂

A z własnego podwórka, a raczej parapetu:)

Ach, ślinka cieknie:) Bób, fasole, kruche sałaty…w weekend koniecznie muszę wyszykować warzywnik, zrobić miejsce pod szklarnię (!!!) wysadzić dymkę i wysiać już pierwsze rzodkiewki:):):)