Krok po kroczku w NOWYM ROCZKU…i trafione PREZENTY:)

   

Zmiany lubiane lub nie, oczekiwane czy niespodziewane – przychodzą zawsze. Czy tego chcemy czy nie. I dlatego warto się na nie przygotować, choćby psychicznie:) 
   Oczywiście będą i u nas: Zielona Pracownia wchodzi w nowy etap, reaktywujemy Organizer Babski, Hortlex zmienił się i ewoluował choć jeszcze na roboczo, zaprzyjaźniamy się z social mediami, a ja…no cóż:) Okrzepłam i dojrzałam do pewnych decyzji:) 
   Domowo również wielkie zmiany, nowy rok przyniesie Synowi nową szkołę, domowi nowe inwestycje tak długo odkładane…przede wszystkimi będzie to rok wielkich wyzwań i sprawdzian dla nas samych, na ile jesteśmy w stanie wytrwać w postanowieniach i narzuconym sobie reżimie:)

Wielkie porządki w naszym życiu trwały od jesieni, a właściwie zaczęły się już późnym latem – nie sposób było trzymać tylu srok za ogon, nie sposób było robić wszystko samemu, nie sposób było pracować w spartańskich warunkach na wiecznie psującym się sprzęcie czy działać po omacku z nowym programem który co prawda BYŁ, ale niewiele umieliśmy z nim zrobić. I nie sposób było zachować przy tym zdrowia, spokoju i równowagi psychicznej. O tym, że JAK ZWYKLE doba okazała się stanowczo za krótka to pisać chyba nie muszę:) Podejmowanie męskich decyzji wyszło nam jednak na dobre, bo ścieżki zaczęły się nam prostować, mgły opadły, drogowskazy stały się widoczne, a to co za zakrętem – bardziej przewidywalne. 
Do końca roku czeka nas jeszcze wzmożona praca przy starych projektach, których wygładzanie potrwa  zapewne do wiosny, a później przyjdzie NOWE. 
Nowego się nie boimy, co najwyżej obawiamy, bowiem będzie trzeba stoczyć nie tylko walkę z własnymi demonami, ale też nauczyć się planować i mocno trzymać tego planu…oj mocno:) Oboje mamy dusze artystyczne i męczymy się w okowach terminów czy planowania, pozwalaliśmy się raczej ponosić fali improwizacji lekko tylko ograniczanej przez harmonogramy i zawsze dobrze się to kończyło. Ale nie można tak dłużej:) Zbyt wiele nas to kosztowało, stąd ZMIANY w planowaniu i organizacji czasu. Tym bardziej że działając na kilku niby podobnych a jednak tak od siebie różnych frontach ze zwykłej, ludzkiej ułomności może nam coś umknąć i będzie katastrofa. A katastrofy nie chce nikt, zwłaszcza na własnym podwórku:)
   Dlatego naszym przyjacielem stanie się terminarz i planner,  tablica przypominajka, harmonogramy i cotygodniowe podsumowania oraz jasny i przejrzysty podział obowiązków,  scedowanie części z nich na osoby trzecie i tym samym zrezygnowanie z naszego stałego tekstu: JA SAM/SAMA dam sobie z tym radę, bo zrobię to NAJLEPIEJ:)
Skorzystamy również ze zdobyczy techniki, social media będą naszym cieniem i mobilizatorem w jednym. Słowa „muszę to zrobić” ładnie obłaskawimy , dodamy mu ciepłych emocji aby stało się dla nas słowami „mogę” i „chcę to zrobić”.
Poznawanie technik motywacyjnych i zmian sposobu postrzegania rzeczywistości aby była bardziej przyjazna to fascynująca nauka i super doświadczenie:)
   Skończymy ze skrajnym  perfekcjonizmem i stawianiem sobie zadań do wykonania w czasie i ilości których nie jesteśmy w stanie przerobić (dobrze przerobić), nauczymy się także odmawiać. 
Samorozwój na który stawiamy będzie obejmował krótkie czasookresy, aby łatwiej nam było „odhaczać” swoje sukcesy – długoterminowe nauki przy ogromnym nakładzie pracy i nie do końca przychylnym podejściu innych kosztowały nas zbyt wiele, co w ogólnym rozliczeniu wychodziło nam na minus… było manko w naszym życiu rodzinnym, osobistym, towarzyskim i paradoksalnie w zawodowym również się zdarzało.
Będziemy częściej łączyć przyjemne z pożytecznym i nauczymy się wypoczywać podczas wyjazdów służbowych. Nawet skok na obiad, przystanek na kawę czy wycieczka zawodowa stanie się „oczyszczeniem”:) Codzienne rytuały są dla nas czasem świętym i nadają naszej pracy rytm tak bardzo potrzebny w zwariowanym, zapędzonym świecie. 
Mamy to szczęście, że pracujemy razem, co dla wielu par czy małżeństw może być ciężkim przeżyciem – my to sobie cenimy właśnie za to, że wspólne pójście na kawę jest naszym czasem i nikt nam wówczas nie przeszkadza. Te trzy kwadranse z haczykiem dziennie dają nam niesamowitego kopa do dalszych działań i pozwalają na spokojną konsultację zadań, które realizujemy osobno, ale we wspólnym interesie. 
   Zadbamy też o nas samych – cieleśnie:) Nie koniecznie będzie to wizyta w SPA czy godzinki w gabinecie kosmetycznym – po prostu poruszamy się. Wspólne treningi z synem odeszły w niepamięć (te nastolatki niestabilne:)…), ale małżonek szanowny jak najbardziej chce „potrenować” ze mną:) Do naszych rytuałów dojdzie więc basen regularnie oraz spacery tak często jak się da. 
   Takie oto mam plany na nowy rok, a zaczynam od porządków na biurku, w komputerze (zwłaszcza pulpit mam iście „babski”), w terminarzu i ściągnięcia na telefon plannera z przypominajką:) 
   Oprócz tego mam już pokaźny zbiór cytatów, które będą mnie prowadzić przez 2016 rok – nie wiem jak Wam, ale mi takie pozytywne „kopniaki” pomagają ogarnąć się zwłaszcza o poranku, kiedy budzik wygrywa najłagodniejszą znalezioną melodyjkę (a powinien dąć w trąby jerychońskie żebym wstała), za oknem nie tak jak być powinno (tradycyjnie: za ciepło, za zimno, za ciemno, za jasno, za mokro, za słonecznie…tak po Polsku strasznie:)), a głowa (boląca)  i ciało (przed pierwszą transfuzją kawy:)) jeszcze w słodkich objęciach Mofreusza… no to budzimy się w nowym roku i rozwijamy skrzydła, zdobywany nowe lądy małymi acz skutecznymi kroczkami:)
**********
   Grudzień jaki jest każdy widzi, pogoda oszalała, pory roku pokiełbasiły się lekko… Czasoumilacze i kopniaki energetyczne świąteczne pomału przestają działać, czas i magia Bożego Narodzenia odeszła wraz z drugim dniem świąt i przyległą doń niedzielą. 
   Teraz skoczne melodyjki wygrywane w radio przypominają nam o Sylwestrze i Nowym Roku – postanowienie pierwsze spełniam już od października i na koncie mam…9 kilo mniej:) Mogę się pochwalić, bo to niecodzienny blog architekta krajobrazu, a że architekt czasami na obcasach, więc figurę trzymać musi:) W święta także trzymałam reżim, tyle że słodyczy trochę podjadłam. Na wagę nie wchodziłam, bo podobno od tego się płacze, koleżanka mówiła:) Przede mną dwa tygodnie pracy i ferie zimowe z których tydzień na pewno spędzimy aktywnie, więc źle nie będzie. 
   Gwiazdor w tym roku postarał się pięknie – nie dość że przywlókł ze sobą mebelki  do gabinetu i do Pracowni, to przytargał jeszcze efekt mojego polowania – najprawdziwszą, ponad 100 – letnią SZAFĘ CHLEBOWĄ! Nauczona już przy szlifowaniu mebli z Pracowni ile to roboty i bałaganu poprosiliśmy sprzedawcę o oszlifowanie szafy do surowego drewna, na co Pan ochoczo przystał. On zarobił, my nie straciliśmy, szafa stoi i czeka na moje mizianie woskiem i delikatne pociągnięcia pędzlem zanurzonym w zieleni…oplecie ją dyskretnie Hedera helix:)…o szafie jeszcze napiszę. 
   Cytaty motywacyjne zagościły również w prezentach nastolatków, mąż wyrzucił wreszcie stary, paskudny wizytownik i zastąpi go eleganckim cackiem, ja zaś pożegnałam się z nie pierwszej świeżości torebką-torbą i przepakowałam swoje niezbędne przydasie do eleganckiej torebki-aktówki jaką udało mi się znaleźć w sieci  i wysłać link do Gwiazdora:) Torebka ma sztywne ścianki, i ma dno – co jest jej wielkim atutem, bo nie zmieszczę w niej wszystkiego co mogłabym wpakować do torby-borby bez dna, więc zadbam przy okazji o swój kręgosłup:) Tak więc prezenty bardzo udane, bardzo praktyczne i bardzo pomocne w porządkowaniu naszego żywota. 
Z tego miejsca przy ostatnim w tym roku wpisie w Zielonej Pracowni 
przyjmijcie życzenia wspaniałej zabawy sylwestrowej i te na Nowy 2016 Rok: 
żeby się Wam wiodło, żeby Wasze postanowienia nie były na wyrost, żebyście w przyszłoroczny Blue Monday (przypada 25 stycznia!) mogli wieczorkiem otworzyć butelkę szampana i oznajmić całemu światu (albo tylko sobie – jak wolicie), że Wam się udało, że słowo dotrzymane, zadanie odhaczone, pierwszy, drugi i być może trzeci krok postawiony i teraz już z górki poleci i będzie coraz lepiej z każdym tygodniem, miesiącem, rokiem! 
Tego Wam życzę – zdrowia, sukcesów, spełnienia i prostej drogi do osiągnięcia zamierzeń i celów jakie przed sobą postawiliście!
Do zobaczenia w Nowym Roku!!!!

31 komentarzy

  1. Czytanie takich postów to sama przyjemność, też mam w planach poważne zmiany zawodowe 🙂

  2. Przeczytałam ten post jednym tchem. Mam nadzieje, że wszystko co Sobie założyłaś będzie miało swoje odzwierciedlenie w Nowym Roku 2016, tego Tobie/Wam życzę. Zauważam również, że ten kolejny rok, to rok poważnych decyzji,nie tylko Waszych, moich również. Łatwo nie będzie, ale pomału do przodu. Pozdrawiam Daria Mader
    https://mdprojectgarden.wordpress.com/

    • Też zauważyłam wielu z moich znajomych robi remanenty w swoich pracach, życiach czy priorytetach. Trzymam kciuki za wszystkich, również i Tobie życzę najlepszego:)A my … cóż, musimy się pilnować wzajemnie, inaczej się nie da:)

  3. Super plan 🙂 wytrwałości w realizacji 🙂 U nas wielkie zmiany w trakcie, więc wiem jak to dodaje skrzydeł!

  4. Oby wszystkie Wasze plany się spełniły! A poza tym dużo zdrowia, szczęścia i radości Wam życzę w Nowym Roku, czasu na wypoczynek i spełnianie marzeń!
    Pozdrawiam serdecznie.

  5. Niezły plan. Najbardziej zaciekawiła mnie ta szafa, nie mogę doczekać się aż ją pokażesz 🙂

  6. Częściej takie wpisy powinnam czytać. I to najlepiej o poranku właśnie. Od razu człowiekowi jakoś bardziej się CHCE. Życzę Wam, żeby zmiany nabrały siły rozpędu i wpadły szybko w dobry rytm, by zaplanowane zadania odhaczały się w terminach, no i przede wszystkim radości w tym czasie zmian i zdrówka 🙂

    • Zdrówko najważniejsze, bo ono ostatnio przetasowuje i zmienia mi wszystkie plany. A palny póki co się kulają spokojnie i konsekwentnie do przodu:) Takich wpisów będzie więcej jak Organizer ogarnę – ruszamy po nowym roku:)

  7. Cierpliwości w pracy, wyrozumiałości dla domowników, chwil szczęścia na co dzień 🙂

    • Tej wyrozumiałości chyba brakuje, popracujemy nad tym:) A szczęście trzeba samemu sobie wypracować, wyczarować…choćby pierwszym słowem, pierwszą myślą jaką na głos wypowiemy o poranku:)

  8. Plan na medal! Powodzenia!!!

  9. Plan to dobra rzecz, ale mnie raczej stresuje niż motywuje;)) poza tym mam skłonność do nadmiernego dopieszczania mich panów, a za mało czasu poświęcam czasu na ich realizację;))) Ale Wam się uda!!! Z taka determinacją po prostu nie ma wyjścia;)) Pracownia urocza;) Ja tez pracuje w jednej drużynie z Księciem Małżonkiem – nie wyobrażam sobie inaczej;)

    • Ale przyznasz, ze dopieszczanie planów tez ma swój urok:) Oby były na miarę skrojone, a nie na wyrost i już będzie pierwszy sukces. Oj, pracownia jak perła w koronie:) Moja ukochana, wypieszczona jak smok na Nowy Rok chiński:)

  10. Magdo z całego serca życzę powodzenia w realizacji planów. Chciało by się czerpać łyżkami Twój optymizm i radość. Pozdrawiam.

  11. Zatem wspaniałego, zaplanowanego 2016 :):):)
    Trzymam kciuki i życzę powodzenia 🙂

  12. Dobre postanowienia ja też nie zamierzam rozstawać się z terminarzem miło tu u ciebie będę wpadać częściej 😉

    • Zapraszam. Terminarz ważna rzecz, ale najważniejsze to działać według tych zapisów. Dlatego moje zobowiązania i plany w tym roku będa skrojone na moją miarę, na to co mogę zrobić – nie to co chcę:) Przepisywanie planów i punktów do odhaczenia z dnia na dzień, z kartki na kartkę to jak czytałam domena zbyt wielu babeczek:)

  13. Taki ciepły ten post 🙂 Pełen dobrej energii do pracy. Zajrzałam, by się "ogrzać" i zaczerpnąć garść inspiracji. Dzięki! Niech się darzy! Iwona Wilczyńska

  14. Trzymam kciuki za spełnienie wszystkich marzeń i realizację planów, powodzenia!

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*