Kleszcze – 5 faktów i mitów na ich temat

Kleszcze to nieduże pajęczaki z podgromady roztoczy – już sama definicja u większości z nas powoduje dreszcze i gęsią skórkę, przy czym przymiotnik „nieduże” nie jest tutaj żadnym pocieszeniem… a sezon na kleszcze już się rozpoczął.
W sieci krąży masa mrożących krew w żyłach opowieści o kleszczach i chorobach jakie przenoszą. O tym jak niczym Predatorzy skaczą z drzew na swoje ofiary, jak wbijają się w nasze ciała i wysysają krew dając w zamian całą paletę groźnych chorób odkleszczowych , które mogą pozbawić nas zdrowia, a nawet życia… 
Zmierzmy się z tymi rewelacjami – we współpracy z Fundacją Aby Żyć i ich kampanią dotyczącą kleszczy wskażę Wam które z nich to fakty, a które można włożyć między bajki, przyjrzymy się chorobom jakie kleszcze roznoszą, ich objawom, powikłaniami, możliwościom leczenia i przede wszystkim – zapobiegania zarówno samym ukąszeniom jak i wspomnianym chorobom. No to zaczynamy:
1. Kleszcze są wszędzie, nie tylko w lesie 
PRAWDA – kleszcze żerują w trawach, krzewach, na drzewach wysokich i niskich, na łąkach, nad jeziorami, a nawet w mieście (słyszeliście zapewne ostatnio o pokąsaniu  przez „kleszcze gołębie” policjantów w Poznaniu – małe obrzeżki gołębie zasiedlające ptasie gniazda zaatakowały w środku miasta, w budynku komendy policji na poznańskiej Wildzie). Czasami wystarczy więc spacer z psem na polanie w parku, aby kleszcza przynieść na sobie albo na naszym pupilu do domu. 
2. Kleszcze atakują od razu
FAŁSZ – kleszcz zanim wkłuje się w nasze ciało robi sobie po nim spacerek. Znajduje sobie przytulne miejsce, ciepłe i dla niego bezpieczne (za uchem, na karku, w zgięciu nogi bądź ręki, pod pachą, na tylnej części ciała… ) i dopiero wówczas się wkłuwa. Tak samo spaceruje po naszych psach i kotach – najpierw szuka odpowiedniego dla siebie miejsca. Dlatego tak ważne jest DOKŁADNE obejrzenie się i swojego zwierzaka po przyjściu ze spaceru. 

3. Wszystkie kleszcze przenoszą choroby
FAŁSZ – zarażonych jest ok. 30% kleszczy. Problem w tym, że nie wiemy czy ten, który nas ukąsił jest nosicielem choroby czy też nie. Aby się dowiedzieć należy kleszcza usunąć, umieścić w szczelnie zamkniętej fiolce lub woreczku strunowym i wysłać do zbadania. 
Badaniami kleszczy zajmują się Centra Badań DNA lub inne laboratoria medyczne (szukaj takiego zawsze najbliżej swojego miejsca zamieszkania), a koszt takiego badania waha się od ok. 100 zł za samą boreliozę po ok. 300 zł za pełen pakiet chorób – borelioza, kleszczowe zapalenie mózgu, babeszjoza czy anaplazmoza. 

Zawsze łatwiej i taniej zbadać kleszcza i szybko wdrożyć zapobiegawcze leczenie antybiotykami, niż czekać na objawy choroby, które u człowieka mogą odezwać się nawet po kilku miesiącach od ukąszenia i niekoniecznie od razu wskazać na chorobę odkleszczową. Wiele z nich przypomina objawami zwykłą grypę, przewlekle zmęczenie, anemię, bóle karku, gardła, głowy, kłopoty z widzeniem czy słuchem, zawroty głowy łącznie z utratą równowagi, bóle stawów, postępujące drętwienie kończyn, kłopoty kardiologiczne… no cóż – pełen pakiet. I jak tutaj wykryć że to od kleszcza???
4. Nie wolno samemu usuwać kleszcza
FAŁSZ – kleszcza należy usunąć jak najszybciej, wobec tego najlepiej zrobić to samodzielnie. Trzeba jednak przestrzegać kilku zasad:
 – przede wszystkim higiena – miej czyste ręce i pęsetę, waciki i wodę utlenioną w pogotowiu
 – nie smaruj kleszcza masłem, oliwą, zmywaczem, benzyną ani niczym innym – tak podrażniony kleszcz będzie „wymiotował” do ranki i może dojść do zakażenia nie tylko chorobami odkleszczowymi
 – do usunięcia kleszcza używaj odkażonej pęsety – nie chwytaj go rękoma, chusteczką, wacikiem, nie wydłubuj igłą….
 – nie wykręcaj kleszcza, ani go nie wyduszaj – chwyć mocno pęsetą przy samej głowie i mocno pociągnij w kierunku przeciwnym do wkłucia. Chwytając go za ciało możesz nie tylko urwać mu tułów i zostawić głowę w rance, ale także wdusić z powrotem do ranki to, co już wypił – wiem, obrzydliwe – ale warto wiedzieć…
 – odkaź miejsce po ukąszeniu i dokładnie je obserwuj – jeżeli zostawiłeś główkę kleszcza w rance to ona wkrótce zaschnie i odpadnie (możesz udać się do lekarza jeżeli chcesz pozbyć się jej szybciej), każde zaś zaczerwienienie – zwłaszcza tzw. rumień wędrujący (zaczerwienienia w kształcie pierścieni otaczających miejsce ukąszenia) – jak najszybciej skonsultuj z lekarzem. 
5. Przed kleszczami nie można się w 100% uchronić
PRAWDA – nie można, można jednak mocno ograniczyć ryzyko zarówno ukąszenia jak i zachorowania na kleszczowe zapalenie mózgu
Przede wszystkim należy odpowiednio ubierać się na wszelkie wycieczki na łąki, w wysokie trawy, leśne ostępy, górskie szlaki czy jeziorne szuwary. Podstawą są długie nogawki (koniecznie włożone w skarpety) i długi rękaw, w miarę szczelne obuwie i odzież (bez odstających kołnierzy czy gołych brzuchów :)) oraz nakrycie głowy w lesie to podstawa naszej ochrony. Najlepiej też jak rzeczy będą w jasnym kolorze – wówczas dokładnie widać wędrujące po nich kleszcze. 
Są też zapachy które odstraszają te pajęczaki – kleszcze wyjątkowo nie lubią mocnej woni czosnku, kamfory, olejków lawendy, rozmarynu, tymianku czy szałwi oraz… piwa:) A dokładniej zapachu witaminy B, która (ze względu na drożdże zawarte w prawdziwych trunkach) w piwie się znajduje. 
Drugą rzeczą jaka powinniśmy zrobić to bardzo dokładne oględziny ciała po powrocie do domu.
Trzecią metodą ochrony są szczepionki przeciwko kleszczowemu zapaleniu mózgu. Bo na boreliozę szczepionki niestety nie ma, tutaj możemy tylko zapobiegać i w przypadku kiedy dojdzie do ukąszenia i zakażenia boreliozą – jak najszybciej wdrożyć leczenie antybiotykowe.
Do zakażenia kleszczowym zapaleniem mózgu dochodzi właściwie zaraz po ukąszeniu przez kleszcza, a choroba ta przez gwałtowny przebieg początkowy i powikłania bywa groźniejsza niż sama borelioza, choć dużo łatwiejsza do zdiagnozowania. Nie ma tutaj bowiem kilkumiesięcznego okresu wylęgania się choroby i powolnego spustoszenia organizmu – w przypadku kleszczowego zapalenia mózgu objawy występują już 7-14 dni po ukąszeniu. Objawy początkowe są podobne do grypy – dreszcze, bóle głowy, gorączka… później jest jeszcze gorzej – dochodzą wymioty, niedowłady, utrata przytomności. Powikłania po wyleczonej chorobie są równie niebezpieczne jak sama choroba: pośród najczęściej występujących są stałe niedowłady kończyn, uporczywe bóle głowy czy zaniki mięśniowe.
Zapobiec chorobie może tylko szczepionka, która należy podać w 3 dawkach, zaś później, co kilka lat przyjmować tylko dawkę przypominającą.
Szczepionkę powinni obowiązkowo przyjmować ci wszyscy, którzy aktywnie spędzają czas na terenach potencjalnie zajętych przez kleszcze – np. architekci krajobrazu, ogrodnicy, leśnicy (ci akurat przyjmują obowiązkowo, przy czym od czasu wprowadzenia tego obowiązku już w 1994 roku, kleszczowe zapalenie mózgu u nich nie występuje), myśliwi, rolnicy, wędkarze, turyści…. sami musicie określić, czy jesteście w grupie ryzyka czy też nie.
Mimo tych zagrożeń namawiam Was do aktywnego spędzania czasu na łonie natury, w ogrodach, do spacerów po łąkach, lasach i nad jeziorami. Przy zachowaniu ostrożności i odpowiednim zabezpieczeniu.  Nie wyobrażam sobie inaczej letnich weekendów, wakacji czy popołudniowych wypadów na kije, wieczornych biegów czy po prostu  zwykłych  spacerów. 
A jeżeli chodzi o swoje zwierzaki, to je również zabezpieczajcie preparatami przeciw kleszczom (płyny, obroże, krople) i  – co powtarzam mojemu Synowi – w okresie aktywności tych małych pajęczaków – nie zabierajcie wychodzących na zewnątrz futrzaków do łóżka 🙂 Miłe, kocie futerko może skrywać niemiłą, drobniutką niespodziankę… 

3 komentarze

  1. Bardzo interesujący i pouczający post. Dziękuję Madziu 🙂

  2. Anonimowy

    Strona bardzo pomocna, naprawdę świetna! Odnalazłam wiele rozwiązań na dręczące mnie problemy. Zapraszam na swoją stronę, chociaż dopiero zaczynam, to wierzę, że uda mi się chociaż trochę zarazić ludzi moją pasją! https://www.facebook.com/dzialkamalgosi/

  3. Bardzo pożyteczne informacje. Jeśli chodzi o temat kleszczy mam mieszane uczucia. W dzieciństwie spędzałam bardzo dużo czasu na świeżym powietrzu, na łąkach i w lesie. Kleszcze przyplątały mi się przynajmniej pięć razy, ale na szczęście nigdy nie spowodowały poważnych dolegliwości. Podobnie u całej mojej rodziny, dla której wyprawy na grzyby i jagody to obowiązkowy repertuar każdego lata i jesieni. Kleszcze się zdarzały, zawsze były szybko usuwane, bo przeglądanie skóry po wyprawie do lasu było obowiązkowe. Dlatego cała ta panika wokół tematu kleszczy wydaje mi się mocno nadmuchana. Oby nie było tak, że wiedza o ryzyku skłania ludzi do rezygnacji ze spędzania czasu na świeżym powietrzu.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*