Parki przeszłości

Temat historycznego ujęcia okolic w jakich żyjemy – naszych miast, wsi, ulic czy parków ciekawił mnie od zawsze. Paradoksalnie lubię też cmentarze – zwłaszcza te stare, pokryte mchem i porostami. Lubię przechadzać się alejkami i rozmyślać o tych, których już z nami nie ma. Zastanowić się refleksyjnie nad kruchością życia, nad niewykorzystanymi szansami, nad tym, co ludzie po sobie zostawiają. Refleksje te dopadają mnie zwłaszcza w dwa pierwsze dni listopada, kiedy jak nigdy na cmentarzach jest jasno i ciepło od palących się zniczy, w radio przestają grać przysłowiowe „wyjce”, a i przyroda zdaje się podzielać mój nastrój zrzucając jesienną szatkę i zdobiąc się w krople deszczu, nagie gałęzie czy pierwsze w tym sezonie kryształki lodu.
Ale zostawmy dziś cmentarze, przynajmniej te jakie znamy i widzimy – dziś napisze Wam o tych, których nie widać. A skupię się na Poznaniu.
Moi rodzice (roczniki 50-te któreś) opowiadali mi często o tym w co i jak się bawili jako dzieci. Wojna skończyła się całkiem niedawno, odbudowa miasta postępowała, ale wszędzie można było natrafić na ślady przeszłości. Jako starsze dzieciaki bawili się oni na własnych podwórkach, ale i eksplorowali nieco dalsze tereny – nadwarciańskie łąki i plaże, pobliskie tereny zielone oraz parki. Parki Sztywnych – serio, tak na nie mówiono. Dzieciaki coś tam słyszały, skąd taka nazwa, dorośli opowiadali straszne historie (zapewne aby zniechęcić do odwiedzin) i nawet zakazywali tam biegać i się bawić, ale sami wiemy, że zakazany owoc smakuje najlepiej 🙂 Więc dzieci się bawiły, biegały między drzewami, czasami kopały w piachu…
Czas mijał, ludzie z dzieci stali się dorosłymi, mieli własne dzieci. Parki Sztywnych poszły w zapomnienie, a właściwie zmieniły nazwy. Najbardziej popularne to Park GustawacManiutiusa (dawniej Park Zwycięstwa) leżący przy rondzie J.N. Jeziorańskiego, obok Ośrodka Sportowego Olimpia, Park Jana Henryka Dąbrowskiego znajdujący się przy Starym Browarze, Park Drwęskich vis a vis Andersii  czy Park Marcinkowskiego i Maciejewskiego leżący między dawnym dworcem PKS, Akademią Muzyczną a Akademią Ekonomiczną.
 
Co je łączy? Wszystkie były kiedyś cmentarzami. Często tuż przed wojną cmentarzami czynnymi, z nagrobkami i świeżymi na ich kwiatami. Wojna trwała trochę ponad pięć lat i wiele z tych cmentarzy zostało zniszczonych. Poznań się odbudowywał. Powoli acz konsekwentnie. Tyczono nowe arterie miasta, budowano domy, szkoły, osiedla, obiekty sportowe. Po zaspokojeniu najważniejszych potrzeb zaczęto myśleć również o publicznej zieleni miejskiej – skwerach i parkach. Padło na dawne cmentarze, w głównej mierze ewangelickie. Nagrobki w kilku miejscach jeszcze były – często podniszczone, połamane, bramy cmentarne również stały, tak jak kaplice czy domki stróżówki. Tylko po samych mogiłach niewiele już śladów zostało. Tereny wyrównano, nagrobki zebrano (niektóre zdołano uchronić przed zniszczeniem i przechowano), bramy cmentarne likwidowano. Wyrównany teren obsiano trawą, ustawiono huśtawki dla dzieci i ławki dla dorosłych, czasami piaskownica, obowiązkowo pomnik honorowym miejscu. Parki zaczęły tętnić życiem, między drzewami biegały roześmiane dzieci, w cieniu koron siadała młodzież.
 
Te Parki do dziś dnia napawają nie zadumą. Niewielu już pamięta czym były ledwie 80 lat temu. Czasami ktoś zapali znicz symbolicznie pod parkowym pomnikiem, niektórzy nie wchodzą na trawniki, trzymają się parkowych ścieżek i ławeczek. Bo z tych dawnych cmentarzy nigdy nie dokonano ekshumacji. Mogiły, choć równiutkie z trawnikiem i zatarte przez czas, nadal maja swoich lokatorów 6 stóp pod ziemią. Pamiętajcie i o nich.
Ukryte w trawie ślady dawnych alejek cmentarnych…
W swoich miastach poszukajcie takich parków – z pewnością jak poszperacie w starych kronikach to znajdziecie. Zapalcie dla nich światełko w ten szczególny, listopadowy czas.
Dobrego dnia dla Was
💙💛💙

2 komentarze

  1. Też w pobliżu mam taki park. Dopiero kilka lat temu pojawiła się malutka tablica informacyjna, że przed wojną był w tym miejscu cmentarz ewangelicki. Szkoda, że tak późno…

    • Szkoda. Takie miejsca pamięci trzeba pielęgnować – kto jak nie my? Zwłaszcza teraz, w 500 lecie Reformacji. Rodzin ludzi tam spoczywających już nie ma. A pamięć im się należy nie tylko ze zwykłej, ludzkiej przyzwoitości i szacunku dla grobów – w końcu tworzyli z nami historię, budowali nasze miasta, często byli to zasłużeni obywatele.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*