Rozliczenia 2017 czyli roczny rachunek sumienia.

Kominiarczyk

Tytuł brzmi prawie ja z PITu wzięty, ale tak będzie wyglądało to rozliczenie 2017 roku. Bez ściemy i lukru, jak pisałam na FP Pracowni w Dolinie. Nie będzie może wielkich liczb czy podsumowań statystycznych, ale obnażona prawda o sukcesach, porażkach, batach, nagrodach i… wyciągniętych wnioskach na przyszłość. Będzie też kilka słów o planach i nowych projektach na 2018 rok, bo te są mocno nastawione na działania w sieci – i te edukacyjne i te medialne. Ale od początku – oto 2017 rok w pigułce.

BLOG

Zacznę od minusów, żeby później się troszkę wybielić. Będzie milej 🙂

23 wpisy – tyle, łącznie z tym pojawiło się w 2017 roku na blogu. No oczywiście że to mało. Za mało. Stanowczo za mało…  zamienna aktywność jaką uprawiałam na FB i Insta nie jest wytłumaczeniem, bowiem nic nie jest w stanie zastąpić merytorycznego (czy nawet luźnego) wpisu na blogu – media społecznościowe są ważne, ale nie najważniejsze. Sercem Pracowni nadal jest blog i Czytelnicy wpisów na blogu.

Statystyki – moim ogromnym błędem było bardzo późne założenie konta na GA. To spowodowało, że całościowo mam statystyki mocno przekłamane, bo wcześniej posługiwałam się tylko tymi z Blogera. A nie wszystkie marki przyjmują do wiadomości dane z konta Blogera, zaś co do naszych poglądowych słupków – sami wiemy, że one nie są do końca wiarygodne… Pozwolicie więc, że w statystyki jako takie zajrzę dopiero za rok 🙂

Nowe kanały komunikacji – oprócz FB, Instagrama, Google+ i Pinteresta na blogu pojawił się Twitter i kanał You Tube. Dziś również po raz pierwszy zrobiłam liva na fanpageu Pracowni 🙂 O tym które z tych kanałów będą się rozwijać mocniej, a które mniej będzie w planach i projektach – plany są takie, żeby nie były to kanały martwe.

Z Blogera na Word Press’a – ta przeprowadzka była konieczna i wiąże się z planami na 2018 rok. Przeprowadzka wygenerowała mnóstwo stresu, pracy i opóźnień, a także kłopotów, m. in. z zasięgami, które po przeprowadzce poleciały na łeb na szyję w dół. Pozostawiłam stara kolorystykę bloga, a i szablonu szukałam magazynowego, najbardziej zbliżonego do mojego starego z Blogera – sądzę że się udało. Szablon wymaga poprawek i dopieszczenia, ale to już na bieżąco będzie robione.

Współprace – jestem zadowolona. I to bardzo. Zważywszy jaki miałam pechowy rok pod względem zdrowotnym (o tym też będzie, jak przejdę do prywaty) to cud, że udało się aż tyle zrealizować i przeprowadzić. Szczególnie zadowolona jestem ze współpracy z marką Hydroidea oraz z Fundacją Aby Żyć. W przyszłym roku mam nadzieję na dalszy rozwój tej gałęzi blogowej.

FIRMA

Na tym polu nie mogę narzekać. Nie będę rozwijać tematów pracy dla Biura Projektowego, ale skupię się na naszym, HORTLEX’owym podwórku.

Tutaj ostro ruszyliśmy do przodu i gdyby nie mój czerwcowy wypadek samochodowy bylibyśmy dużo dalej, a na pewno mniej stresów by nas ten sukces kosztował. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło – przez wypadek właśnie mój mąż przejął moje obowiązki w terenie, ja zaś jak mogłam to siedziałam z nosem w papierach i komputerze. Odchorowaliśmy to oboje, doszło oczywiście do spięć kompetencyjnych, zgrzytów organizacyjnych, fukania i wzajemnego przekonywania do swoich racji 🙂 Utwierdziliśmy się w przekonaniu, że nasze prace są ważne (obie po równo), potrzebne dla rozwoju Firmy, my zaś na własnych stołkach jesteśmy niezastąpieni.

Udało się nam zakończyć uzyskaniem pozwolenia na budowę dwa projekty drogowe i społeczne (m. in. tory łucznicze dla naszych Robin Hoodów z Leśnika – TUTAJ o tym poczytacie), zrobiłam wielki projekt założeń zieleni i całą teczkę projektową dla szkoły podstawowej, drugi taki komplet dla Aktiv Parku w podpoznańskiej gminie. Mam na swoim koncie dwa ogrody prywatne i kilka pomniejszych inwentaryzacji zieleni. To sporo. Jestem z tego niezwykle dumna 🙂

PRYWATNIE

Prywatnie mam kłopoty od początku 2017 roku 🙂 Oczywiście zdrowotne i na szczęście tylko takie. Bez przerwy ulegam kontuzjom i wypadkom, stłuczeniom, obiciom. Kiedy zaproponowałam mężowi wypad na łyżwy 26 grudnia, zapytał tylko, czy naprawdę muszę kusić los? Skończyło się na spacerze. Ale ruch i sport muszę wprowadzić na powrót do swojego grafika, i choć mocno się boję o moje niestabilne kolano, to jednak czas chyba ten strach przełamać.

Poza tym rozkwitam 🙂 Ja w przyszłym roku kończę 44, mój syn 18 😛 Będę więc miała w domu dorosłą, choć niesamodzielną jeszcze latorośl. Ja zaś bardzo lubię „czwórki”, a że mam je aż dwie, to przyjmuję to za dobry omen i już zacieram ręce z radości i niecierpliwości.

PLANY NA 2018

Na dzisiejszym livie mówiłam o planach i zmianach w Pracowni, ale obiecałam że o nich jeszcze słów kilka ba blogu będzie. No to jazda…

Social Media – szczególny nacisk położę na rozwój fanpage’a Pracowni w Dolinie i mojej grupy „Ogrody jak malowane – projektowanie & pielęgnacja, kreatywna grupa ogrodowa” oraz konta na Instagramie. Kolejnym kanałem będzie You Tube, bowiem filmów, wyzwań i webinarow będzie w Pracowni w nowym roku sporo.  Pinterest i Google+ jest bardziej dla mnie, natomiast co do Twittera mam mieszane odczucia – z jednej strony krótkie informacje i komentarze ogrodniczej i przyrodniczej rzeczywistości nie ciągną za sobą obrazu (a do takich duetów jesteśmy przyzwyczajeni), z drugiej zaś strony może warto jednak w ten kanał zainwestować i znaleźć drogę do uszu i oczu innych niż facebookowi odbiorcy 🙂

Co sobota o 10.30 na fanapage’u Pracowni będzie live, który oczekuje na swoja kawową nazwę 🙂

Kurs projektowania ogrodów, wyzwania projektowe, mini projekty to moje niespełnione marzenie edukacyjne. Nigdy nie chciałam uczyć dzieci w podstawówce czy gimnazjum – zawsze tych, którzy chcą wiedzę zdobywać, więc nieco starszą młodzież 🙂 Nauka kreatywna, bez zakuwania na pamięć, z ukazaniem całej ścieżki „to – do”, jak w rozprawce: teza, rozwinięcie, zakończenie 🙂 Nauka niekonwencjonalna, na wesoło, przez zabawę, kolorami, kreatywnie… żeby Wasze ogrody były szyte na Waszą miarę. Ten punkt wymaga ogromnego samozaparcia, więc trzymajcie kciuki, żeby się udało!

Sklepik – póki co zapełniam sklepikowe półki. Botaniczne rysunki, grafiki, karty, akwarele, obrazy… to tylko część tego, co kupicie w sklepiku. Plany asortymentowe były szerokie, ale przerosła mnie organizacja tego, kulisy i ścieżki dostępu do materiałów… Dobrych gatunkowo 🙂 Rok był intensywny w najróżniejsze przeżycia, więc nie wszystko poszło tak jak pójść miało. Piszę karty kursu projektowego – ćwiczenia, opisy, materiały audio i video – kurs wleci na półki wczesną wiosną 2018 roku. Takie są plany. W jakim kierunku pójdzie sklepik, czy będzie miał więcej autorskich produktów, czy będą to produkty fizyczne czy te on line, to zależy od Klientów. Przygotowanie kursu pochłania mnóstwo energii i czasu (to nie bułka z masłem wbrew pozorom :)), to także góra wiedzy technicznej jaką trzeba opanować oraz stres. Nie ma tego przy działalności stricte twórczej, wówczas mam pełen relaks 🙂 Które produkty zdobędą Wasze uznanie? Czas pokaże.

Webinary i podcasty tematyczne zarówno te biznesowe, ogrodnicze jak i dotyczące kreatywności w projektowaniu czy rysunkach to będzie również stały punkt programu. Będą one dotyczyły zarówno kulisów prowadzenia firmy projektowej jak i magii projektowania własnej zielonej przestrzeni. Tak jak mówiłam dziś rano na livie, ja stawiam na projektowanie niedużych przestrzeni, które można zaprojektować ręcznie. Sporo miejsca poświęcę więc na przegląd warsztatu projektowego, narzędzi, materiałów i wszystkich tych papierniczo-plastycznych cudeniek, na których widok osobiście (w głębi duszy) piszczę z zachwytu 🙂

Newsletter to kolejna forma kontaktu jaką chciałabym rozwinąć. Myślę nawet, że w przypadku prowadzenia sklepiku – niezbędna. Ale to musi być wartościowy newsletter, nie zajawka postów blogowych. A takie działanie wymaga przemyślenia i strategii. Newsletter pojawi się na dniach 🙂

Współprace z markami, zlecenia firmowe – tutaj zyczyłabym sobie, aby nie było gorzej niż w 2017 roku. A jak będzie lepiej, to tylko przyklasnąć 🙂

I tym optymistycznym akcentem dobrnęliśmy do końca postu i grudnia 2017 roku. Jutro Sylwester, ostatni dzień Starego. Każdy snuje plany i marzenia na Nowy, 2018 rok. Moje spisałam już w październiku 🙂 I od listopada rozpoczęłam realizację tychże planów.

Wam życzę w Nowym Roku samych dobrych dni, ogromu sukcesów, konsekwencji w działaniu, regularnej pracy nad osiągnięciem Waszych celów, zdrowia i wszelkiej pomyślności 🙂