Projekt WARZYWNIK cz.3 – szkodniki w warzywniku

Odwieczne prawa Natury działają niejako poza naszymi wartościami i definicjami tego c jest dobre, złe, pożyteczne czy zbędna. Zarówno rośliny dla nas użytkowe, ozdobne czy niepożądane, dla przyrody stoją na równi – zwycięży ta, która jest silniejsza, a nie ładniejsza, smaczniejsza czy pożywniejsza. To samo dotyczy fauny, w tym szkodników w naszych warzywnikach 🙂 Niemniej niezła frustracja wkrada się w nasze ogrodnicze i miłujące przyrodę serca, kiedy w jedną noc stracimy nasze sałaty, pomidory czy truskawki… że o roślinach ozdobnych nie wspomnę. Jakie szkodniki w warzywniku wkurzają nas najbardziej i jak z nimi walczyć?

ZŁOTA TRÓJCA – POMROWY, MSZYCE, MRÓWKI

O pomrowach napisałam kiedyś post – KLIK – więc odsyłam do niego. Tam znajdziecie wszystko o ślimakach i metodach walki z nimi. Walki nierównej, ale zawsze warto takową podjąć 🙂

Mszyce to prawdziwa plaga, a do tego mamy ich kilka rodzajów i każdy z nich specjalizuje się w innej roślinie. Na dodatek wielkimi sprzymierzeńcami mszyc są mrówki, które pilnują i bronią zażarcie kolonii swoich „słodkich krówek” 🙂 Mszyce potrafią nam mocno osłabić roślinę i zminimalizować plony, a walka z nimi bywa trudna; naturalnymi sposobami walki z mszyca są opryski (woda z octem, wywary z czosnku, cebuli lum mniszka, woda z szarym mydłem) albo zaprzyjaźnienie się z największym bodaj wrogiem mszyc – larwami biedronek i samymi biedronkami. Te maluchy potrafią przez całe swoje życie pożreć kilkaset mszyc!

Mrówki same w sobie nie są szkodnikami – wręcz przeciwnie, pełnią rolę sanitarnego pogotowia ogrodniczego. Ale w przypadku kiedy zechcą założyć gniazdo w korzeniach naszych roślin – mamy przechlapane! Roślina na 100% zostanie zniszczona i padnie. Walczyć z mrówkami można za pomocą preparatów (ale wytruwamy wówczas CAŁE GNIAZDO) albo zapobiegając inwazji i zniechęcając je do zasiedlenia naszych grządek poprzez mocno organiczną glebę – taką z resztkami roślin. Mrówki zdecydowanie bardziej wolą zakładać gniazda w piachu.

PRZELOTY I ZŁE ZMIANOWANIE

Wielu inwazjom szkodników możemy zapobiec obserwując ich przeloty i znając dobrze ich cykl rozrodczy – marchew chronimy przed połyśnicą marchwianką rozkładając przed jej przylotem na zagon gęsto tkana tkaninę lub geowłókninę tak, aby owady nie mogły złożyć jaj. I musimy to zrobić dwa razy w roku. Połyśnica marchwianka żeruje nie tylko na samej marchwi, ale i na warzywach korzeniowych pokrewnych – piertuszce, pasternaku, selerze – dlatego tak ważne jest stosowanie prawidłowego płodozmianu.

Taki sam numer z przelotem i składaniem jak na młodych roślinach robi śmietka cebulanka (ładnie się nazywa, ale szkód robi co niemiara). Tutaj również sprawdzi się okrywanie młodych roślin oraz solidny płodozmian.

Wszyscy znają i kochają motyle – piękne, zwiewne, kolorowe… jednak jak ogrodnik widzi fruwając jemu nad głowa bielinki kapustniki, to dostaje spazmów i gęsiej skórki bo już wie, że te zwiewne istotki za chwilę złoża mu tysiące jak na jego wymuskanej kapuście, z zielone gąsienice które się wyklują z tychże jaj zdziesiątkują mu kapuściane głowy… W przypadku bielinka również sprawdzi się wnikliwa obserwacja przelotów motyli i okrycie kapustnych tak, aby uniemożliwić motylom złożenie jak.

WIĘKSZY KALIBER SZKODNIKA

Małe owady, muchówki i ich larwy, opuchlaki i inne owady to jeden rodzaj szkodników – niewielkie, sprytne, czasami niezauważalne ale potrafią napsocić. Innym rodzajem szkodnika są większego rozmiary stworzenia – nornice, krety, turkuć podjadek… Na nornice i krety możemy stosować siatki albo pojemniki – tak jak siatki pod trawnik, albo kosze na cebule wiosennych kwiatów – w podobny sposób możemy ochronić nasze plony przed małymi ssakami. Jako ciekawostkę powiem Wam tylko, że sam kret mi w ogrodzie NIGDY nie przeszkadzał nawet jak usypywał te swoje kopce na trawniku, w centrum warzywnika, w ziołowniku, na warzywnej ścieżce… LUZ – naprawdę. Więcej szkód narobił zawsze Orion, mój Akita, który chyba był szkolony do wynajdywania kretów… ryje mi w ziemi 10 razy więcej niż te maluchy, a kratery robi przy tym takie, że jak by mnie dobrze złożyć, tobym się zmieściła 🙂

Dobrym odstraszaczem są też wiatraczki klekoczące, puszki natknięte na metalowe pręty albo urządzenia emitujące dźwięki dość niemiłe dla delikatnych uszu kretów.

Jeżeli chodzi o turkucia podjadka, to tutaj trzeba działać szybko, bo te owady błyskawicznie się rozmnażają, a cała rodzina turkucia może nam doszczętnie zniszczyć uprawy. Turkuć podgryza korzenie roślin powodując ich obumieranie – a podgryzać potrafi dużo i szybko. Jeżeli chcemy zawalczyć z nim ekologicznie, to musimy nastawić się na walkę długa i nie do końca równą. Na drodze turkucia trzeba wkopywać słoiki z wodą i odrobiną nawozu (śmierdziuszek na zachętę) i czekać, aż turkuć wpadnie i nie wyjdzie. No ok – utopi się. Nie do końca humanitarne, ale przynajmniej bez oprysków. A przeszukałam Internety i nie znalazłam innych, bardziej grzecznościowych metod walki z turkuciem. Na tym filmie KLIK pokazane jest wykurzanie turkucia z norki – woda z popularny płynem do mycia naczyń turkucia nie zabija, a tylko oszałamia. Odłowione okazy można wywieźć poza tereny upraw, ale to rozwiązanie połowiczne. To co zrobicie ze szkodnikami znalezionymi w Waszych warzywnikach zostawiam Wam i Waszemu sumieniu – w Pracowni staramy się nie zabijać, ale robimy to z pełną świadomością, że szkodnik może wrócić. Jak nie do nas, to do sąsiada 🙂

Jak Wy radzicie sobie ze szkodnikami? W niedużych ogrodach można pokusić się nawet o ręczne zbieranie szkodników, jednak im gród większy – tym bardziej pod górkę. Warto szukać ekologicznych metod walki ze szkodnikami w warzywnikach najlepiej wykorzystując odwieczne prawa przyrody i zależności pokarmowe między zwierzętami – mali i więksi sprzymierzeńcy pomogą nam pozbyć się szkodników – ekologicznie, zdrowo i w zgodzie z naturą 🙂