Dzień Ziemi, Dzień Książki i warzywnik w donicach.

źródło: Wikipedia

Ludzie wymyślają czasami inicjatywy, wypełniając tymi inicjatywami karty kalendarza do oporu:) Oprócz imienin cioci, wujka czy sąsiadki mamy więc: Dzień Kobiet, Dzień Mężczyzny, Dzień Bez Samochodu, Dzień Bez Papierosa, Dzień Kota i Psa (osobno oczywiście, żeby kłótni nie było):)), Dzień Hot Doga… A wczoraj przypadał  Międzynarodowy Dzień Ziemi. Inicjatywa piękna, w niektórych miastach w najbliższy weekend będzie powód do świętowania, zaproszenia jakieś gwiazdy czy gwiazdeczki śpiewającej, zrobienia jakieś zbiórki charytatywnej, quizu ekologicznego, pogadanek o tym, że Ziemia jest dla wszystkich, że pożyczona przez nas od naszych wnuków, i że nie wolno jej niszczyć… będzie festyn jako  okazja do zarobku, pokazania swoich wyrobów. Wyroby mam nadzieję ekologiczne, biodegradowalne –  jak na Dzień Ziemi przystało:) Posmażą się kiełbaski na grillu, poleje się piwo, będą lody i cukrowa wata. Czy zaleje nas przy okazji fala chińskiego plastiku???  Uśmiecham się… z pewnością.

Jak nie na samym festynie, to gdzieś obok. Jedni podadzą te kiełbaski na tekturowych tackach, frytki w ryżowych, jadalnych kubeczkach, inni na plastikowych jednorazówkach. Część wyląduje w koszu czy wielkim worku, inne w przydrożnych krzakach. Nie zwalnia to jednak nas, świadomych mieszkańców Ziemi (tak po prostu…) z trąbienia o ekologii i szacunku dla Natury i jej zasobów na prawo i lewo, przy każdej okazji, na każdym festynie i podczas każdego Dnia Ziemi.
Więc trąbię na prawo i lewo:
1. zakręć kran z cieknąca wodą,
2. segreguj śmieci,
3. wyciągaj ładowarkę z gniazdka,
4. zbieraj nakrętki z plastikowych butelek,
5. nie pal świństw w piecu, wyłączaj światło,
6. ogranicz się do jednego telewizora w mieszkaniu:),
7. nie jedź na pusto samochodem – zabieraj sąsiada:),
8. jeśli możesz – przesiądź się na rower:),
9. zabieraj do torebki szmacianą siatkę na zakupy zwiniętą w rulonik,
10. sadź rośliny miododajne w ogrodzie i na balkonie,
11. dokarmiaj ptaki,
12. znajdź i wygospodaruj w ogrodzie choć jeden „dziki” kąt i oddaj go we władanie małym zwierzętom, 13. postaw domek dla owadów,
13. posadź drzewo (może być owocowe, nie upieram się przy dębach i lipach),
14. ogranicz tuje w ogrodzie,
15. nie niszcz lasów, grzyby i jagody zbieraj rozsądnie,
16. nie płosz zwierząt,
17. postaw na bioróżnorodność, niech cię nie doprowadza do szału mleczyk na trawniku – pozwól mu zakwitnąć i naciesz się żółtym oczkiem, pszczoła go zapyli a Ty skosisz zanim zmieni się w „dmuchawca”,
18. jak Ci złość nie przechodzi – napij się melisy, koniecznie tej zasadzonej we własnym ogródki lub na balkonie w kolorowej donicy.
Tak „truję” wszystkim naokoło przez okrągły rok.  Mam nadzieje, że w końcu zakoduje się to głęboko w głowach moich słuchaczy (zwłaszcza najmłodszych) i po latach oni będą tak „truć” swoim dzieciom:)
Dziś zaś przypada Międzynarodowy Dzień Książki, cel ustanowienia takiego dnia wielce szlachetny zwłaszcza w dobie e-booków.  Ale jak mawiają lepszy rydz niż nic.
Jeżeli chcecie wiedzieć jaki dzień będzie jutro, to proszę –
Lubię to:)
Fantazja ułańska w wydaniu globalnym:):):)
Do posta balkonowego zbieram się  od dłuższego czasu. A było to tak: najpierw zimą dumałam nad powiększeniem warzywnika – w zeszłym roku zielenina „wylewała” się z niego do tego stopnia, że w połowie maja zlikwidowałam dwie ścieżki, aby zyskać dwa rzędy pomidorów, a i tak nie wszystko się pomieściło. Porozdawałam sadzonki po znajomych. Później pomyślałam, że część warzyw (choćby fasole tyczne) wyprowadzę z właściwego warzywnika na dużą rabatę przy balkonie – tam postawiłabym ozdobne konstrukcje po których pięłyby się wijące pędy z kolorowym kwieciem, a później ze smacznymi strąkami:) Ten temat jest oczywiście otwarty, niemniej na inne, mniej ozdobne warzywka miejsca na bądź co bądź rabacie kwiatowo-bylinowej już nie przewidziałam.
Podczas przeglądania ofert nasion na sezon 2014 wpadły mi w ręce nasiona specjalnych odmian przeznaczonych do donic. Oferta czasami udziwniona (pnące truskawki na przykład), ale to zawsze truskawki z WŁASNEJ hodowli.  Wtedy przypomniałam sobie moją Mamę. Nie miałyśmy nawet balkonu, tylko mieszkanie z całkiem pokaźnymi, wielkimi oknami. Mama była wielką pasjonatką kwiatów wszelkiej maści, ale zawsze znajdowała na parapecie kuchennym miejsce na doniczki z podwiędłymi cebulami, które wybijały w pyszny szczypior, posadzonych piętek z korzeni pietruszki, z której wyrastała natka, czy wysianej rzeżuchy.
Dużo tej zieleniny nie było, ale zawsze do kanapki lub jajecznicy starczyło. O bazylii, oregano czy mięcie w donicach nie słyszałyśmy, ale to było wieki temu. Teraz możliwości jest znacznie więcej, a producenci nasion prześcigają się w pomysłach na przeniesienie warzywnika do donic, skrzyń i korytek.
Kolejną osobą która mnie zainspirowała do napisania tego posta była znajoma z pracy, która wprost zapytała, czy nie mam sadzonek pomidorów. Odpowiedziałam że i owszem mam, że wysiałam jak co roku od groma i trochę, a po przepikowaniu wyszło jakieś 120 sadzonek różnych odmian.
„Ale ona nie ma ogrodu” – pomyślałam.  Ma za to balkon! Druga koleżanka podłączyła się do prośby tej pierwszej i  mam  dwie chętne Panie na pomidorowy warzywnik balkonowy.
Kompletuję dla nich zestaw początkującego mini – farmera:) Zaskoczyła mnie wypowiedź jednej z nich: „Jaka ja niemądra byłam, zawsze tylko kwiatki w tych donicach, a co one dają oprócz tego, że ładnie wyglądają??? A takie pomidory na przykład, szczypiorek, truskawki… jakie smaczne i moje WŁASNE!”
No właśnie – własne, smaczne i do tego ozdobne:)
Moja Ciocia jest kolejną osobą, która postawiła na owoce i warzywa w donicach – ma co prawda ogród i to wcale nie najmniejszy, jednak kłopoty ze zdrowiem nie pozwalają jej na intensywne prace ogrodowe. Obdarowywałam Ją rokrocznie swoimi plonami i zachwalałam, że własne i smaczne warzywka to jest to, czego nie kupi się w sklepie ani na straganie. I Ciocia połknęła bakcyla – w tym sezonie w jej ogrodzie pojawił się niewielki wzniesiony warzywnik (jest naprawdę wysoki, można na jego brzegach wzmocnionych cegłą przysiąść i z pozycji siedzącej pielęgnować sadzonki czy zbierać plony), pojawiły się również wysokie drewniane donice z ławeczkami i pergolami oraz truskawki pnące na balkonie. Czego nie zmieści na grządkach – wyląduje w wielkich donicach.
Z pomocą w napisaniu tego posta poniekąd przyszedł mi Zielony Kącik Badawczy, skąd w tym roku dostałam nasiona – nomen omen – do uprawy balkonowej:)
Dla kogo zatem taki doniczkowy warzywnik?
– dla właścicieli niewielkich  ogródków (przy szeregowcu na przykład) którzy nie chcą przeznaczać żadnej jego ogrodowej części na warzywnik – wolą mieć taras, kawałek trawnika, ze trzy  rabatki i dwa drzewa -więcej i tak nie pomieszczą, ALE maja chrapkę na własną sałatę czy pomidorki,
– dla właścicieli balkonów lub tarasów w blokach,
– dla mieszkających w blokach bez balkonów, za to z dużymi, doświetlonymi oknami – ci maja zdecydowanie najmniejsze możliwości, uprawiać mogą warzywa liściaste takie jak sałaty, rukolę, roszponkę, szczypiorek czy zioła, a wynika to z braku możliwości zapylania choćby pomidorów. Chyba że ktoś będzie chciał zgłębić tajniki zapylania i udowodnić że się da (a da się rzeczywiście), to będzie sam zapylał pędzelkiem. Pracy trochę jest, nużąca ona strasznie, efekty dla amatorów mogą być różne, ale kto wie, może się plonów doczeka badacz cierpliwy i wytrwały.
Co można uprawiać w doniczkowym warzywniku?
– warzywa takie jak pomidorki koktajlowe (odmian naprawdę jest wiele), paprykę, bakłażany, wszystkie rodzaje sałat, kapustę, rukolę, roszponkę, szpinak, buraki liściowe, rzodkiewki, marchew (najlepsze odmiany o kulistych korzeniach, chyba że mamy wysokie donice – uprawiamy tę o wydłużonych korzeniach i dokładamy seler, pietruszkę, por – czyli kompletujemy włoszczyznę, cebula (najlepiej dymka), cukinie, fasolkę szparagową, fasolę tyczna (potrzebne są wysokie podpory lub kratki), ziemniaki, jarmuż, brukselkę,
– truskawki, poziomki, pienne formy porzeczki czarnej i czerwonej, agrestu, borówki,
– kolumnowe drzewa owocowe,
-wszystkie zioła – szałwia, mięta, oregano, tymianek, melisa, pietruszka naciowa, koperek, szczypiorek.
Jakie donice wybrać?
– przede wszystkim musimy dostosować wielkość donicy do uprawianej w niej rośliny – im głębszy i bardziej rozrośnięty  system korzeniowy  tym obszerniejsza i głębsza donica. Oczywiście pamiętamy o docelowych rozmiarach rośliny i jej korzeni – upchane jak ogórki w beczce nie tylko nie dadzą dobrych plonów (o ile w ogóle dadzą), ale też mogą chorować, usychać lub gnić, a takie kłopoty na wstępie tylko nas zniechęcą do własnych upraw balkonowych. Minimalna głębokość donicy do uprawy choćby pomidorów koktajlowych to 40-50 cm. Sałaty i zioła można uprawiać w niższych, 20 cm korytkach,
– donice nie muszą być piękne (mogą być zwykłe, plastikowe, zdobyczne – pamiętajmy jednak aby je odkazić, dobrze wymyć) jeżeli zastosujemy na nie osłonki – te dodatkowo ochronią bryłę korzeniowa przed nadmiernym nagrzaniem i tym samym przesuszeniem, jeżeli osłonki nie mają otworu dodatkowo spełnią funkcję podstawka na wodę,
– kształt donic nie ma tu większego znaczenia – w kwadratowych lub prostokątnych donicach wizualnie „ładniej” wyglądają wszelkiego rodzaju sałaty, zioła można uprawiać w okrągłych. Wszystko zależy od naszego gustu, zasobności portfela czy materiałów które już mamy dostępne pod ręką. Balkonowy design zawsze można zmienić,
– dobrze byłoby, aby pojemniki były jasne lub wykonane z naturalnych materiałów – trudniej się nagrzewają, co przy uprawie doniczkowej jest niezmiernie ważne i akurat w tym przypadku dla nas korzystne,
– pamiętajmy również o tym, aby donice były chronione zimą przed mrozem – można je odpowiednio zabezpieczyć lub od razu wybrać takie, które spełniają tą funkcję – na tegorocznej Gardenii było zatrzęsienie donic z dmuchanego polipropylenu (TUTAJ o tym pisałam) które nie tylko wyglądają estetycznie, są trwałe i mocne, nie pękają na mrozie, ale i doskonale izolują bryłę korzeniowa przed zmarznięciem,
– dobrym pomysłem są donice wraz z kratką na pnące fasole, albo donice zawieszane na pionowych konstrukcjach. Generalnie pamiętać należy i tym, że miejsce na balkonach czy tarasach jest na wagę złota:) i skoro nie można w poziomie, trzeba szukać go w pionie,
– donice powinny być stabilne – zwłaszcza jeżeli chodzi o krzewy szczepione na pniu lub drzewka owocowe,
– dopóki rośliny są osłonięte przez balustrady balkonowe nie ma problemu – kiedy balustradę przerosną, mogą „przeminąć z wiatrem”, co może być niebezpieczne dla tych co na dole,
– duże donice warto postawić na platformach na kółkach – dostępne w większości sklepów, wyglądają tak:
bo inaczej są wielkim odciążeniem naszego kręgosłupa podczas zmiany aranżacji balkonowej.
Można również kółka montować bezpośrednio do spodu donic (drewnianych skrzynek), do kupienia w każdym większym sklepie typu Castorama czy Leroy Merlin. Metalowe mają większa wytrzymałość niż plastikowe – warto pamiętać:)
Jak uprawiać warzywa w donicach i o czym pamiętać?
– na dnie donic powinniśmy umieścić drenaż aby woda łatwiej odpływała, nie zalegała na dnie, aby ziemia nie zatykała otworów w dnie donicy – drenaż w postaci kamyków, żwiru czy keramzytu (ten ostatni jest bardzo lekki)
– musimy pamiętać, żeby regularnie podlewać rośliny – w donicach o wiele szybciej przesusza się gleba, o wiele mocniej się nagrzewa gdyż słońce operuje również na boki donic. Warto zastosować ściółkowanie aby ograniczyć parowanie i utrzymać ziemię dłużej wilgotną przy korzeniach.
– nie wolno zapominać o nawożeniu rośliny – w odpowiednio przygotowanym gruncie w ogrodzie cały czas zachodzą naturalne procesy wzbogacające glebę – mikroorganizmy i drobne zwierzęta nieustannie „mieszają” naszą glebę i wzbogacają ją – w donicy musimy ten proces nieco wspomóc i choć nikt nie będzie „mieszać” ziemi, warto postarać się na początku aby była jak najlepszej jakości, a później regularnie dostarczać roślinom składników mineralnych.

– nie ma co nastawiać się na masową produkcję – mini warzywnik na balkonie nie wykarmią całej rodziny, ale będzie świetną zabawą, będzie dawał sporo satysfakcji, ubarwi niejedno śniadanie i kto wie, może zaowocuje ucieczką z bloku do domku z ogrodem, w którym warzywa i owoce znajdą należne im miejsce:)

Zdecydowanie odradzam uprawianie warzyw i owoców w odkrytych pojemnikach na balkonach w pobliżu  bardzo ruchliwych ulic czy w ścisłym centrum miasta – pamiętajmy, że to co jemy staje się później częścią nas samych. Zatrute, zanieczyszczone warzywa i owoce zamiast sprawić nam radość sprawią kłopoty – oby tylko żołądkowe. W takich miejscach można jednak uprawiać warzywa w szklarniach czy mini szklarniach – pod szkłem lub folią tak, aby kiedy zanieczyszczenia z powietrza nie docierały do naszych plonów. Szklarenki takie bywają bardzo fikuśne i mogą być oryginalną ozdobą balkonu.
Mamy koniec kwietnia – to świetny czas na wysiew nasion wprost do gruntu (lub donicy), bez konieczności produkcji własnej rozsady w domu. Na początek możemy wysiać sałaty, wysadzić zioła, cebulę dymkę, pietruszkę czy koperek, zakupić rozsady pomidorów koktajlowych.
Po 15 maja (Zimna Zośka) można pokusić się o wysianie w sporej na donicy lub skrzynki cukinii, przy podporach kilku nasion fasoli tycznej… taki łatwy start. Na dobry początek.
Ja oprócz warzywnika i szklarni również zasiedlę siewkami kilka donic – będę eksperymentować razem z Wami. Zobaczymy jak nam pójdzie. Zdjęcia będą, a jakże!  Pochwalę się jeszcze, że szczęście mi dopisało i oprócz zestawu nasion balkonowych (TUTAJ o tym pisałam) spłynęły do mnie dodatkowe nasiona z zestawu 3, czyli:
– Groszek Sugar Pea Norli, strąki jemy w całości, jeszcze zanim urosną nasiona – już wtedy jest słodki i pyszny
– Buraczki ‚Barabietola di Chioggia’, buraki ćwikłowe o ciekawym wybarwieniu
– Fenkuł czyli koper włoski odm. ‚Romanesco’, warzywo pyszne, ale mało znane jeszcze  w naszych ogrodach
 
 Źródło: Na Ogrodowej.pl

A na froncie ogrodowym… zakwitła jabłoń:) W dni bezdeszczowe brzęczy tysiącem pszczół i trzmieli

Murarki pozostawiły po sobie dziurawe lokale:) szukają nowych, kilka z dziurek już ponownie zalepionych…niesamowite przeżycie hodować własne pszczoły:)
Warzywa szaleją, kwiaty wariują… pogoda też oszalała; drugi dzień grzmi, pada i błyska.  Wszystko jest świeże i przejrzyste. Uwielbiam gapić się na nocne niebo rozpruwane błyskawicą. Zapach burzy jest nieziemski. Do tego oczyszczający deszcz… Roślinom przyda się ta woda z nieba, poszaleją jeszcze bardziej. Do tego jest ciepło – majowy weekend spędzę na odchwaszczaniu.
Bób na pierwszym planie, na drugim rzodkiewki, koperek, marchew i pietruszki. Zdjęłam osłony z sadzonek kalarepy – przez tydzień – półtora będzie ciepło, później położę agrowłókninę na dwa – trzy  dni, bo zapowiadają spadki nocne do 5 stopni.  Zimna Zośka ma przyjść wcześniej, a dalej… dalej to już  LATO będzie!
Kapusta Pak – Choi i kalarepy pod szkłem:)
Cynie, kosmosy… już niedługo pójdą w ogród, na rabaty:)
Pory, niebieska kalarepa, groszki…
Bób i marchew
Koperek w sam raz na do młodych ziemniaczków z masełkiem – mniam:)
Z deszczu korzystają najmniejsi i najwolniejsi…
W zgodzie z Naturą i z minionym Dniem Ziemi pozostawiłam w Świętym Spokoju.
Mam nadzieję, że pamiętacie (jeśli nie to przypominam) o akcji wysiania nasion słoneczników. Banerek z prawej strony na samej górze – gorąco zachęcam. Swoje wysiałam wczoraj, będzie na pożytek pszczeli i ptasi – sieję dla zwierząt, nie dla siebie.
Zielone Pozdrowienia ślę serdeczne:)