Jesień w ogrodzie – porady Dobrego Ogrodnika cz. 1

ogród jesienią

Lato odeszło i zabrało ze sobą słoneczne wakacje, słodkie lenistwo, pachnące truskawki i lody na patyku. Ogrody powoli zasypiają, zmienia się paleta barw, pojawiają się puste miejsca po letnich plonach, przekwitłych kwiatach. Poranne mgły snują się po polach, słońce ukośnie podświetla pajęczynowe korale – zastygłe kropelki błyszczą niczym drogocenne diamenty… Zieleń poszarzała, zmatowiała, zbrązowiała, liście spadają z wysokich koron drzew niczym złoty deszcz – no cóż…jesień w ogrodzie… a wraz z nią ogrom prac, aby ogarnąć nasze mniejsze bądź większe skrawki zieleni.

Dobry Ogrodnik dba bowiem o swój ogród – zbiera co zasiał, obrywa co samo nie spadło, zabezpiecza co może, aby cieszyć się tymi samymi roślinami w przyszłym sezonie.  Dobry Ogrodnik oswaja swój Ogród i jest za niego odpowiedzialny – za drzewa, kwiaty, byliny, za swoją pergolę, stół i za krzesła, za szpadel i grabie, za zwierzęta które sam sprowadził i za te które przyszły  z własnej woli. Jest odpowiedzialny za to co widać i za to czego nie widać, co skryło się pod ziemią. Dobry Ogrodnik już teraz myśli o przyszłym sezonie. Ale zanim wysieje zebrane nasiona, zanim znów wysadzi dalie i mieczyki, zanim ponownie będzie się rozpływał w zachwycie nad sadzonkami pomidorów – musi porządnie posprzątać po lecie.

Najlepiej jeśli robi to sukcesywnie, krok po kroku – zacząć powinien od zbiorów owoców i warzyw. Później powinien  przejść do rabat i trawników – nasiona ulubionych odmian są na wagę złota, aksamitna trawa podobno jeszcze cenniejsza. Skoro rabaty, to i karpy, bulwy, cebule… które zostawić, które zebrać, a które wysadzić??? Można się pogubić… A co z krzewami i drzewami? Sadzić teraz czy na wiosnę? Ciąć czy lepiej poczekać? Żeby zakwitły w kwietniu, maju, lipcu… byłaby szkoda ściąć pędy, na których kilka miesięcy temu  zawiązały się pąki kwiatowe…

Które rośliny okryć żeby nie przemarzły, a którym mróz nie straszny? A woda? W stawach czy jeziorach jakoś nikt nie czyści, nie odławia ani roślin ani ryb (no chyba że karpie na Wigilię…)  i wszystko jakoś przeżywa. Myślę że słowo „jakoś” jest tu kluczem! Dobry Ogrodnik chce przecież,  żeby przeżyło „na pewno”.  I żeby działało jak należy – w naturalnych stawach nie ma pomp ani filtrów… W Naturze zresztą wszystko działa jakoś inaczej – Natura nie nawozi, nie grabi, nie pieli… ma szerokie horyzonty (dosłownie) i nie zna granic.

Każdy żywy organizm czy roślinny czy zwierzęcy znajduje sobie takie miejsce, które mu odpowiada. Czasami radzi sobie rewelacyjnie, czasami dobrze, a innym razem „jakoś”.  Jeśli zginie – przyjdą inne. W ogrodzie ogrodzonym płotem – małym dużym czy ogromnym Dobry Ogrodnik nie może, nie chce sobie na to pozwolić. Tutaj tworzy małą Naturę – na powierzchni stosunkowo niewielkiej  w porównaniu do nieskrępowanej ogrodzeniami przestrzeni,  chce mieć kawałek zielonego raju, miejsce do odpoczynku, do relaksu, do  pracy,  do spotkania z przyjaciółmi czy też do podpatrywania przyrody.

Musi więc działać z rozwagą, troszkę przechytrzyć Naturę i jej prawa, stworzyć sztuczne poniekąd warunki, aby to, co go  otacza niezmiennie zachwycało, rozkwitało i przeżywało… tak więc Dobry Ogrodniku z okazji pierwszego dnia jesieni, raz w tygodniu, przy niedzieli, pojawi się Dobry Artykuł pełen Dobrych Rad i razem przejdziemy przez jesienne zawieruchy ogrodowe. Po kolei, rabata po rabacie, grządka po grządce zadbamy wspólnie o Twój Ogród.

Wchodzisz w to? Świetnie – razem zawsze raźniej.