Jesienne cięcia i wędrujące rośliny – Dobry Ogrodnik i jego sekator cz. 3

Za chwilę pierwsza dekada października odleci z wiatrem i jesiennymi liśćmi. Lato nas rozpieszczało iście śródziemnomorskim klimatem, jesień pokazała nam jednak, że mieszkamy w Europie środkowej – ani to północ, ani południe. Potrafi i porządnie przygrzać, i zmrozić. A że lato przyszło wcześnie i było bardzo intensywne, to i jesień zapukała do nas przedwcześnie, zamiotła kiecką i rozsiadła się na zydelku pod jabłonką 🙂 Dobry Ogrodnik przyniósł jej herbatę malinową i szarlotkę na ciepło, sam założył katanę, żeby mu po plecach nie wiało i zabrał się za kolejny etap szykowania ogrodu na zimę 🙂

Fajnie mi się tak do Was pisze – trochę bajkowo, trochę z przymrużeniem oka – ale zawsze dochodzimy do sedna sprawy, czyli jak przygotować ogród do zimy. Dziś mamy trzecią część naszego cyklu – chwytamy za sekator i zabieramy się za jesienne cięcia, przesadzamy (bądź sadzimy) nowe drzewa i krzewy, sprzątamy i zabezpieczamy też taras oraz rośliny w pojemnikach.

Drzewa i krzewy

Jesień to najlepszy czas na przesadzanie drzew i krzewów oraz róż. Rośliny są najtańsze (kupujemy te z tzw. gołym korzeniem), w większości straciły już liście, więc co prawda nie zobaczymy ich w pełnej krasie, ale za to doskonale sprawdzimy ich pokrój i kondycję zdrowotną. Dla Dobrego Ogrodnika to cechy najważniejsze. Kiedy więc mamy już upatrzone miejsce na nowy okaz, przygotowujemy dla niego stanowisko: wykopujemy dół wystarczająco duży, aby korzenie roślin swobodnie się w nim ułożyły i jeszcze był spory zapas (zwykle dół ma 50-100 cm średnicy i głębokość odpowiednią do wielkości bryły korzeniowej), na dno układamy warstwę świeżego kompostu i podlewamy. Zakupionym roślinom najpierw delikatnie skracamy korzenie, a następnie zanurzamy w pojemniku z wodą i moczymy przez ok. pół godziny. Następnie korzenie rozkładamy na powierzchni kompostowego kopczyka i zasypujemy ziemią na wysokość taką samą jak w szkółce.

Róże

Róże możemy posadzić nieco głębiej. Ziemię wokół bryły korzeniowej dokładnie udeptujemy, drzewa palikujemy. Możemy jeszcze dokarmić nawozem jesiennym, raz jeszcze obficie podlewamy i ściółkujemy. Róże kopczykujemy – nie skracamy im pędów, zrobimy to na wiosnę, kiedy będzie dobrze widoczne, które z nich przemarzły, poza tym róże kwitną na pędach jednorocznych. Więcej na temat sadzenia róż znajdziecie we wpisie „goło i wesoło” – baaardzo popularnym, nie wnikam dlaczego 🙂 TUTAJ go znajdziecie. W artykule jest tez sporo o zasadach sadzenia żywopłotów, więc jeżeli macie ochotę na taką zieloną ścianę w ogrodzie, to jesień jest najlepszą porą, aby się za to zabrać.

Cięcia – drzewa, krzewy, żywopłoty

Jeżeli chcemy skorygować korony drzew lub pokrój krzewów, musimy uważać – wiele z nich bowiem latem zawiązuje na nowych pędach kwiatowe pąki! Jeśli teraz je przytniemy – nie zakwitną w przyszłym sezonie. Jeżeli nie skróciliśmy pędów po kwitnieniu, to trudno, musimy poczekać do przyszłej wiosny czy lata. Których więc nie przycinamy?

Teraz najlepiej żadnych.

I już wyjaśniam dlaczego – krzewy możemy podzielić na 3 grupy:

  1. Kwitnące wiosnę i latem na pędach jednorocznych ( hortensje, róże, budleje, derenie, berberysy, śnieguliczki i tawuły japońskie)
  2. Kwitnące jako pierwsze wiosenne krzewy na pędach wieloletnich (forsycja, migdałowiec, pigwowiec)
  3. Kwitnące wiosną i latem na pędach dwuletnich (lilak pospolity, krzewuszki, tawuła van Houtte’a i wczesna, jaśminowiec wonny)

Pierwsza grupa zawiąże pąki kwiatowe dopiero na wiosnę, na nowych pędach. Ale nie tniemy teraz, ponieważ krzewy mogę przemarzać; tegoroczne pędy ochronią te dość wrażliwe na mróz rośliny przed chłodami.

Druga grupa kwitnie najwcześniej, już w marcu – kwietniu. Najobficiej kwiatami obsypują się  pędy z pąkami dawno już zawiązanymi (tegoroczne lub tych sprzed sezonu) – jeżeli je teraz zetniemy – nie zakwitną nam wiosną.

Trzecia grupa nie wymaga corocznego cięcia, a jedynie pielęgnacyjne i odmładzające. Te tniemy również wiosną, aby pobudzić roślinę do lepszego kwitnienia i utrzymać zwarty pokrój. I najlepiej po kwitnieniu.

Zajmujemy się też sadem i owocnikiem – kiedy soki przestaną krążyć w roślinie (późną jesienią lub w lutym) wycinamy pojedyncze, stare gałęzie drzew owocowych uważając na tegoroczne pędy oraz wszystkie gałęzie porażone chorobami. Usuwamy też mumie owocowe – te chore palimy. Duże rany po cięciu koniecznie zabezpieczamy Funabenem, w przypadku mniejszych nie jest to konieczne. Owocowe krzewy również pozostawiamy do wiosny.

Nie przycinamy większości zimozielonych – ich pędy nie zdążą zdrewnieć przez zimą i przemarzną – niestety termin cięcia popularnych „tujek” minął z końcem sierpnia… teraz musimy czekać do wiosny, do marca.  Wyjątek to odmładzanie czy wycinanie całych gałęzi i konarów, te możemy przeprowadzić teraz. I to na tyle wycinania.

Okrywać czy nie okrywać – oto jest pytanie

Po jesiennych cięciach krzewów zawsze zastanawiam się jaka będzie zima i na ile muszą okryć, zabezpieczyć  swoje rośliny przed mrozem. I w jaki sposób to zrobić.

Pozostawione i niewycięte do gołej ziemi pędy i liście to pierwsza ochrona części podziemnych. Kolejnym krokiem jest kopczykowanie za pomocą ziemi czy kory – dotyczy to przede wszystkim róż, są one najbardziej wrażliwe na przemarzanie korzeni. Kopczykować możemy też hortensje i budleje. Warstwę ziemi usypujemy na ok. 30 cm, tyle powinno wystarczyć, aby zabezpieczyć korzenie roślin. Korę rozsypujemy też pod wrzosami, aby ochronić ich delikatne korzenie. Trzecim sposobem są stroisze z gałązek zimozielonych, które zostały nam po cięciu zimozielonych (okrywamy nimi krzewy lawendy, wrzosów, wrzośców czy miejsca, w których posadziliśmy cebule wiosennych kwiatów). Czwartym sposobem są okrycia z włókniny ogrodowej (najlepiej zimowej, w białym kolorze) czy mat słomianych. Tak zabezpieczamy róże, hortensje, azalie, rododendrony. Owinięcie białym kocykiem zabezpieczy przed mroźnym wiatrem i dużymi spadkami temperatur jednocześnie przepuszczając światło słoneczne i wodę.

Dobry Ogrodnik nie owija jednak roślin w październiku, kiedy na termometrze 20 czy nawet 10 stopni na plusie. Musi poczekać aż przyjdzie prawdziwa zima, a temperatura spadnie na stałe do -5 stopni – w przeciwnym razie „ugotuje” swoje krzewy, pobudzi do wypuszczenia nowych pędów, pomyli im pory roku i je zniszczy.

Taras – zabezpieczenie donic

No tak. Dobry Ogrodnik pija kawę na tarasie, a wokół niego mnóstwo kwiecia. Ogród ogarnięty, Ogrodnik już zabiera się do czyszczenie narzędzi, a tutaj jeszcze donice 🙂 Póki czas, trzeba o nie zadbać – zarówno o donice (zwłaszcza ceramiczne) jak i o rośliny. Te rośliny które chcemy zachować do przyszłego sezonu i możemy unieść,  przenosimy do jasnego, chłodnego pomieszczenia.

Po skróceniu pędów przechowujemy tak pelargonie, bielunie, bluszcze, sukulenty, oleandry, drzewka cytrusowe. Donice z krzewami czy drzewami karłowatymi zabezpieczamy płytami styropianowymi, folią bąbelkową lub matami. Całość możemy owinąć jutą i zabezpieczyć sznurkiem – będą wyglądały estetyczniej. Donice stawiamy na deskach lub styropianie, aby zabezpieczyć korzenie od spodu. Cześć nadziemną w zależności od wrażliwości pozostawiamy lub okrywamy włókniną.

Za tydzień zajmiemy się rabatami i trawnikiem – na wysiew nowego trawnika już trochę za późno, ale możemy przygotować miejsce pod trawnik i na wiosnę założyć sobie zieloną murawę. Powiem Wam tez kilka słów o wiosennych rabatach i będę miała niespodziankę – ale o tym za tydzień.

Dobrego tygodnia Wam życzę!