Jesienne rabaty Dobrego Ogrodnika – cz. 4

To co kochamy w letnim ogrodzie to  bogactwo kwiatów, plonów, soczystość zieleni i bajecznie kolorowe rabaty. Pierwsze kwitnienia w ogrodzie rozpoczynają się już w lutym i marcu, ale nie są to jeszcze spektakularne wybuchy barw i zapachów. Kwitną drzewa i krzewy – leszczyna, brzoza, wierzba, olcha, a z tych „prawdziwych” kwiatów to spektakl rozpoczynają oczary, przebiśniegi, krokusy, pierwiosnki, ciemierniki, cebulice… i po kolei wybuchają kolorami inne krzewy, drzewa owocowe, kwiaty. Jedne wschodzą, inne zasychają, puste miejsca zapełniają się bylinami które najpierw się zielenią, później wzrastają aby finalnie pokolorować nam ogród wszystkimi kolorami tęczy. Jednoroczne dopełniają dzieła malarza, wiosna przechodzi w lato, a lato w jesień. Jesienią zieleń staje się przygaszona, kwiaty brunatnieją, liście płoną. Wszystko to aż do pierwszych przymrozków… Jak wyglądają jesienne rabaty Dobrego Ogrodnika?

JESIENNE RABATY

Przy ciepłych dniach i nocach bez ujemnych temperatur na rabatach królować będą jeszcze późno letnie kwiaty – aksamitki, nagietki, astry, dalie, cynie, kleome, żeniszki, tytoń, begonie, szarłaty. W donicach nadal oko cieszą surfinie i pelargonie. Jednak rabaty gasnę – coraz więcej kwiatów wydaje nasiona i obumiera. Czas zabrać się za uporządkowanie rabat i przygotowanie ich do nadchodzących chłodów.

Dobry Ogrodnik wie, że bez względu na to, czy mamy w ogrodzie kwiaty jednoroczne, dwuletnie czy byliny – rabaty powinny być również przygotowane do zimy. Niekoniecznie wysprzątać jak mieszkanie na święta, albo przyjazd teściowej, ale po prostu przygotować do zimy. Jak?

Najważniejsze to zebrać nasiona – oczywiście powinniśmy zbierać je sukcesywnie całe lato, bo kwiaty nie przekwitają w jednym czasie na „hurrraaa!” Teraz jest czas na ostatnie zbiory, zanim nasiona rozsieją się same,  zanim zmęczone deszczami czy przymrozkami  przestaną istnieć, albo zanim posilą się nimi ptaki. Nasiona zbieramy w suche, słoneczne dni, najlepiej osypać je na białą kartkę papieru – jeżeli są suche i zdrowe, umieścić w kopercie lub szczelnie zamykanym, plastikowym pudełku. I koniecznie opisać, żeby na wiosnę nie było niespodzianek.

Ostatnie kwiaty możemy ściąć na bukiety, a pozostałości ulokować na kompostowniku który nawiasem mówiąc jesienią zawsze pęka w szwach. Możemy je również pozostawić na rabatach do wiosny. Dlaczego? Drobne zwierzęta i owady schronią się i przezimują w zwiędłych liściach bylin, a do tego niektóre jednoroczne posiadają cudne przekwitłe kwiatostany i będą zdobić nam rabaty nawet w te martwe z pozoru zimowe miesiące. Zwiędłe liście, o ile nie są chore, spełnią również funkcję ochrony części podziemnej rośliny przed mrozem i zimnym wiatrem, otulą też młode liście które ukażą się wczesną wiosną.

Nie wygrabiajmy pedantycznie rabat – dajmy żyć owadom i innym stworzeniom. A w stercie gałęzi w kącie ogrodu może i jeż się schowa? Na rabatach następuje również swoista zamiana miejsc – wykopujemy bulwy, karpy i cebule kwiatów letnich które nie mogą zimować w gruncie, a wysadzamy cebule kwiatów wiosennych, które aby pięknie zakwitnąć potrzebują kilku miesięcy przemrożenia.

Wykopujemy mieczyki, begonie, kanny (pacioreczniki), eukomisy, krokosmie, neriny, dalie, lilie, tygrysówki, śniedki, frezje, ismeny, jaskry i agapanty. Niektóre z tych roślin w cieplejszych rejonach mogą zimować w gruncie, jednak mogą także stać się posiłkiem choćby nornic, więc nie warto ryzykować. Rośliny wykopujemy widełkami, otrzepujemy delikatnie z ziemi i przesuszamy kilka dni. Podczas selekcji (odrzucamy i palimy wszystkie chore egzemplarze) odcinamy liście, oznaczamy rośliny (kolor, odmiana) i umieszczamy najlepiej w koszach lub skrzyniach wypełnionych trocinami we wcześniej przygotowanym pomieszczeniu – powinno być sucho i niezbyt ciepło (5-15 stopni) oraz przewiewnie. Co jakiś czas kontrolujemy nasze zbiory pod kątem gnicia czy chorób.

Wiosenne cebule sadzimy do końca października, a nawet później – dopóki nie zamarznie ziemia. Potrzebują one przynajmniej 3 miesięcy chłodu zimowego, aby wydać kwiaty – można więc ostatni dzwonek pięknie odliczyć od marca. Ze względu na wspomniane nornice, wiosenne sadzimy w koszach, które ochronią nasze podziemne skarby. O rabatach wiosennych szykowanych jesienią będzie jeszcze osobny wpis, będę tez miała dla Was niespodziankę w tym temacie 🙂 Bardzo fajną niespodziankę! 

JESIENNY TRAWNIK

Paradoksalnie najbardziej pracochłonna zieleń Dobrego Ogrodnika… idealny trawnik, aksamitny, zadbany, zdrowy i miękki niczym dywan to prawdziwe wyzwanie! Jeżeli nie chcemy mieć kwietnej łąki czy poletek koniczyny, mniszka, lub bluszczyka, usuwajmy te rośliny na bieżąco. Raz pozostawione, w przypadku chęci powrotu do wypielęgnowanego trawnika spędzą nam sen z powiek i będziemy skazani na bardzo nierówną walkę.

Jakie zabiegi zabiegi przydadzą się trawnikowi jesienią?

  1. ostatnie, porządne cięcie na ok. 4 cm wykonane w zależności od pogody na przełomie października i listopada,
  2. sumienne grabienie z opadłych liści, igieł, resztek owoców – pozostawione na trawniku będą powodowały choroby grzybowe i osłabienie trawy w tych miejscach,
  3. ostatnie nawożenie wzmacniające źdźbła wykonujemy nawozem potasowym – do końca października,
  4. jeżeli trawnik jest mocno zmęczony i sfilcowany po lecie (a to było wyjątkowo upalne i suche) możemy przed nawożeniem przeprowadzić wertykulację trawnika – usuniemy i zgrabimy niepotrzebny filc, co dodatkowo wspomoże działanie nawozu,
  5. Podlewamy jeżeli jesień jest sucha – poranna rosa to trochę mało, jeżeli cały dzień mamy słońce i 25 stopni 🙂

Tak ułożony do snu zielony dywan powinien za tę troskę pięknie odpłacić wiosną, a dobrze zabezpieczone zebrane nasiona i wykopane podziemne części roślin niezimujących w ogrodzie będą nam służyć kolejne sezony.

Na liście prac do zrobienia jesienią zostało nam obsadzenie wiosennych rabat, prace przy oczku wodnym, meble, mała architektura i… narzędzia 🙂 Ale to tematy na kolejne niedziele.

To jak – jesienny tydzień rabatowy? Pogoda ma dopisać, więc żal byłoby nie skorzystać.

Dobrego tygodnia Wam życzę!