Dobry Ogrodnik i jego sprzęty – cz. 6

Listopad za pasem, czas więc pomału kończyć jesienne porządki. I choć liście grabić będziemy jeszcze dobre trzy tygodnie, bez problemu możemy jeszcze sadzić rośliny z gołym korzeniem i wiosenne cebule, w niektórych warzywnikach panoszą się nadal ostatnie warzywa i zioła, to jednak większość pracy już za nami, ogrodnikami 🙂 Zanim jednak Dobry Ogrodnik odstawi kalosze do altanki, na haku zawiesi ogrodowy fartuch i popijając herbatkę z malin pomyśli sobie „ABY DO WIOSNY” – musi zadbać jeszcze o swoje sprzęty.

A sprzętów u Ogrodnika co niemiara – od tych mechanicznych po ręczne 🙂  To lecimy po kolei:

Narzędzia –  czyścimy wszystkie, bez wyjątku – od nożyc, sekatora, przez piłę do łopaty, wideł i taczki. Po co zapytacie? Żeby nie roznosić bakterii, zarodników grzybów i wirusów, żeby jak najdłużej nam narzędzia służyły.

Oczyszczamy je więc z ziemi i resztek roślin, myjemy najpierw wodą, później odkażamy spirytusem. Likwidujemy ogniska rdzy, ostrzymy. W każdą szczelinę wpuszczamy trochę WD 40 – ten preparat na bazie nielotnego, lepkiego oleju rozcieńczonego przez lotny węglowodór wnika we wszystkie szczeliny mechanizmów i pory, uszczerbki metalu. Węglowodór odparowuje, zaś sam olej ochroni nam najbardziej niedostępne części przed wilgocią.

Kosiarki, podkaszarki – czyścimy podobnie jak narzędzia ogrodowe -czyścimy, ostrzymy, oliwimy. Sprawdzamy tan kabli, a w przypadku narzędzi spalinowych koniecznie opróżniamy zbiornik paliwa.  W ten sposób zabezpieczone narzędzia możemy ze spokojnym sumieniem przechować do wiosny!

Doniczki, multipalety, kuwety siewne – jak wyżej – myjemy, odkażamy (denaturatem na przykład), suszymy, układamy denkiem do góry. Na wiosenne siewy muszą być czyste i suche.

Szklarnia – usuwamy wierzchnia warstwę gleby, przekopujemy. Ściany i dach myjemy, usuwamy resztki roślin. Nadal wietrzymy. Jeżeli przechowujemy w niej rośliny – musimy pomyśleć o ich zabezpieczeniu lub ogrzaniu szklarni. O tym jak dobrze wyczyścić szklarnię już pisałam – KLIK – warto rzucić okiem jak się do tego zabrać

Oczyszczamy też architekturę ogrodową – płotki i pergole z resztek roślinnych, ziemi, krzesła i stoły z ziemi, kurzu i innych brudów. Myjemy, suszymy, okrywamy, choć niekoniecznie – dobrze zabezpieczone meble drewniane lub żeliwne nie potrzebują okryć – malowniczo zaśnieżone będą nam zdobić ogród przez kolejne kilka miesięcy. Z plastikami nie ryzykujcie. Rattan również się do tego nie nadaje – wahania temperatury i słońce dość drastycznie skrócą im życie.

I to już koniec prac jesiennych Dobrego Ogrodnika…

Ostatni rzut oka na ogród – wszystko zabezpieczone, otulone, zima za pasem. Pod liśćmi, gałązkami niedbale rzuconymi  gdzieś pod płotem spokojnie odpoczywa uśpione życie – jeże, drobne owady i bezkręgowce czekają na wiosnę. Może w kompostowniku zwinięty w precelek śpi zaskroniec… Ryby snują się przy dnie niepewne tego, co się z nimi dzieje – sen to, a jakby nie sen…zakopane w nadbrzeżnym błocie zimują żaby. Na drzewach wiszą domki dla skorków, w owadzim hotelu który otworzyliśmy na wiosnę śpią osy, pszczoły murarki, biedronki, motyle. Porozwieszane podniebne stołówki czekają na pierwszych skrzydlatych głodomorów – nam teraz czas pomyśleć o Świętach.

Zaś później, przez zimowe dwa miesiące będziemy wertować strony katalogów, wymieniać się nasionami, uszczuplać zapasy ze spiżarki, wspominać przy ciepłych płomieniach kominków czy świec słodkie maliny zaklęte w aromatycznych nalewkach. A już w lutym, zaraz po Walentynkach poczuje Dobry Ogrodnik niepokój jakiś, nerwowość i potrzebę działania. Choć na dworze jeszcze srogi minus może być – od ubierze puchatą kamizelkę, długaśny szal owinie ze trzy razy wokół szyi, na dłonie wciągnie rękawice i pójdzie w ogród, doglądać swojego królestwa, już będzie miał plan zmian gotowy, już nasionka pierwsze będą szykowane do siewu. I zacznie się nowy sezon, życie po raz kolejny zatoczy koło, a Dobry Ogrodnik, bogatszy w nowe doświadczenia, błędy i sukcesy, ponownie rozpocznie oswajanie swojego Ogrodu.