Zamknij oczy i pomyśl o ogrodach – plany na 2019 rok

 

Paradoksalnie plany na 2019 rok zrobiłam już w zeszłym roku i jestem z tego bardzo zadowolona. Już we wrześniu wiedziałam co będę realizować i czym chcę się zająć. Wiedziałam z czym miewam problemy, co chcę zachować, a co wyrzucić z Pracowni. W jaki sposób się komunikować słowem pisanym, mówionym, oglądanym. Czego wiem, że nie zrobię, a co ma szansę się udać. Że niektóre sprawy muszę odpuścić, żeby nie posypało się absolutnie wszystko, a ja abym nie wpadła w dół obowiązków wielkości krateru wulkanicznego, bagna perfekcjonizmu, spirali nieprzespanych nocy, a na końcu nie podupadła na zdrowiu. Kiedy z końcem lata zadałam sobie  pytanie o plany na 2019 rok i wypisałam na kartce wszystko co będzie się działo w Pracowni, co chcę zrealizować i czemu się poświęcić, to ZNOWU nie starczyło miejsca. A ja czułam, że tak napakowany ambitnymi planami kalendarz pęknie w szwach i rozpadnie się na milion kawałeczków. W głowie tłukła mi się jedna myśl: ZAMKNIJ OCZY I POMYŚL O OGRODACH.

Tak wyklarowały się plany na 2019 rok. Z wyciągniętych wniosków z kończącego się 2018 roku – po moich sukcesach i porażkach. Po zrealizowanych planach, zmodyfikowanych listach zadań, punktach które przenosiłam z tygodnia na tydzień po to, aby w końcu wykreślić je ze złością, albo tymi zadaniami, które były zrobione i… leżą w szufladzie. Tak, takie też są. Niezapłacone, czekające na kolejną okazję, na lepsze jutro, na bardziej przychylną władzę, innych decydujących, większe subwencje. Po moich wiecznie odkładanych marzeniach, nigdy nie zrealizowanych pomysłach.

Jakie są plany na 2019 rok? 

  1. Pisać
  2. Uczyć
  3. Malować

Te trzy punkty spięłam dodatkowo klamrą z napisem „podróżować”. Bo zeszłoroczne podróże były ogromną inspiracją, wielką radością, otwarciem umysłu, niewymuszonego ruchu, zbieranych emocji i doświadczeń, poznawania innych ludzi, obyczajów, klimatu, smaków – wszystkiego. Wszystkiego co wpływa na kreatywność, wysyp pomysłów, niebanalnych rozwiązań, odważnych decyzji.

A konkretnie? 

Konkretnie to spisałam wszystkie moje plany na kartce papieru (wyszły trzy kartki) i z tymi kartkami  pojechałam na spotkanie zwane z angielskiego „mastermindem” – po naszemu „burzą mózgów”. I tam moje plany tak pieczołowicie rozpisane i rozdmuchane spotkały się ze ścianą 🙂

Słowem które słyszałam najczęściej było: WYWAL TO, wywal to, WY-WAL TO. A zaraz za nim poszło pytanie: CZEGO TY TAK NAPRAWDĘ CHCESZ? 

A chciałam wszystkiego. Jak co roku. Jak co roku postawiłam sobie poprzeczkę tak wysoko, że aż ledwo ją widziałam i jak co roku miałam w planach ją przeskoczyć. Skakać tak długo, żeby choć ją potrącić, zawiesić się na niej, dotknąć i nieludzką siłą pokonać. Albo spaść. Wszystko albo nic.

Po pierwszym dniu mastermindu pojechałam do pokoju hotelowego z lekka wstrząśnięta, zmieszana, nieco zła, zasapana, wytrącona z mojego rytmu. Z kartką, na której została 1/3 z moich pomysłów, a te które zostały miałam mocno okrojone i przetasowane.

Z tego wszystkiego wyszły mi te trzy punkty – pisać, uczyć, malować – plus podróżować (to dodałam sobie sama ;)) 

Konkretnie więc piszę książkoporadniki wydawane w formie elektronicznej zwane powszechnie ebookami o tematyce projektowej, ogrodniczej, okołoogrodniczej. Za temat zabrałam się profesjonalne i „po mojemu” – czyli najpierw wystąpiłam o nadanie numerów ISBN – teraz działam. Oprócz tego będę po prostu pisać bloga – bloga który w tym roku skończy 7 lat, więc to rok przełomowy 🙂

Konkretnie tworzę kursy, podczas których będę uczyć wielu przydatnych rzeczy związanych z ogrodnictwem, ogrodami, projektowaniem. To na początek a później zobaczymy. Kursy będą zautomatyzowane najbardziej jak się da, żeby uniknąć zeszłorocznej porażki, kiedy to planując wszystko „na żywo” wylądowałam w szpitalu i rozjechały mi się absolutnie wszystkie te plany. A ta tak wysoko ustawiona poprzeczka spadła mi na głowę i nabiła solidnego guza. Guz bolał jeszcze wiele dni i skutecznie sparaliżował moje dalsze działania.

Konkretnie to będę więcej malować i rysować – nie tylko projektów (moje projekty ogrodów powstają ręcznie, ale to już wiecie), ale i grafik, plakatów, obrazów. Już maluję – Zmalowany Kalendarz czeka na Was do pobrania 🙂

Konkretnie to projektuję rabatowe puzzle, czyli wcielam w życie mój autorski pomysł na bardzo sensowne projekty online które będą dopasowane do konkretnego ogrodu i konkretnych warunków jakie w danym ogrodzie panują. Rabaty pojawią się w Zmalowanym Sklepie jeszcze w styczniu.

Konkretnie to otworzyłam Zmalowany Sklep z którym czaiłam się już od zeszłego roku. Czaiłam się i jednocześnie czułam wielki ciężar, bo „nie miałam logo, kolorków, grafik, ładnej strony www (WTF?) i pierdyliona produktów”. Teraz sklep stoi, ma podpięte wszystkie wtyczki i napisany regulamin, ale „towary” w magazynie – sukcesywnie będę układać je na półki.

Konkretnie to po każdym wykonanym planie pojadę w jakąś podróż. Niekoniecznie na koniec świata, niekoniecznie z mężem, niekoniecznie z synem – ale pojadę. Może jak za dawnych czasów spakuję plecak i wsiądę w pociąg? Kupię bilet i pojadę w Bieszczady? Albo w Karkonosze? Albo w Tatry – wiecie że w Tatrach jeszcze nie byłam? Najbliżej tych gór byłam w Białce Tatrzańskiej…

Konkretnie to moje okrojone plany po rozpisaniu na części pierwsze i tak nieźle dadzą mi w kość. Intensywność pracy związanej z tym, aby te projekty rodem z Pracowni zrealizować (a przecież ja także normalnie pracuję w biurze projektowym) spowodowała wielkie PFFFFFF kiedy je rozpisałam zadanie po zadaniu, dzień po dniu, email po emailu, wpis po wpisie. Ale nie ma to tamto.

Bój się i rób. Zamknij oczy i pomyśl o ogrodach.

Wszystkiego Zielonego Wam życzę w tym Nowym 2019 roku!